Analiza rysunku dziecka

Dziecko z rodziny rozbitej, mieszka z mamą, jej partnerem, nazywanym przez nie wujkiem oraz z babcią, chłopiec, jedynak, zadowolony z opieki, ale chciałby z rodzicami spędzać więcej czasu i aby więcej się nim zajmowali, zadowolony z opieki rodziców, gdyż na pytanie, czy chciałby coś zmienić w postępowaniu rodziców, stwierdził, że nie chce nic zmieniać. Można domniemywać, że chłopiec chciałby mieć rodzeństwo, gdyż mimo, że jest jedynakiem, odpowiedział, że zebrze się z rodzeństwem rozumie.

Pomimo, że badany chłopiec wychowuje się w rodzinie niepełnej, gdzie rolę ojca spełnia partner matki, nazywany przez niego „wujkiem”, z rysunku wynika, że jest to rodzina szczęśliwa i pozostająca ze sobą w dobrych stosunkach. Postacie narysowane przez dziecko stoją blisko siebie i są uśmiechnięte, osoby mamy i wujka są zbliżonej wielkości, co może oznaczać, że panują tam partnerskie stosunki, bez dominacji żadnej ze stron. Prawdopodobnie z rodziną zamieszkuje babcia chłopca, ale pełni ona marginalną rolę, gdyż jej postać jest najmniejsza. Z powyższego można wnioskować, że pomimo, iż jedno z opiekunów nie jest biologicznym rodzicem dziecka i nie jest przez niego nawet nazywane tatą, mamy do czynienia z rodziną prawidłową, gdzie członkowie rodziny są ze sobą powiązani, panują dobre relacje, chłopiec wyraźnie może na swoich opiekunach polegać, na co wskazuje stwierdzenie, że nie chciałby nic w swojej rodzinie zmieniać.

Sylwetka autora rysunku sprawia wrażenie chłopca zadowolonego z życia, wesołego, z poczuciem humoru. Jednocześnie dziecku nie brakuje chyba samokrytycyzmu, gdyż już na pierwszy rzut oka widać, że jest on urwisem. Wskazuje na to między innymi rozczochrana czupryna i figlarny uśmiech. Z opiekunami łączą go niewątpliwie prawidłowe relacje. Uznaje on ich wyższość i dominację i uważa to za rzecz naturalną.

Tren jako gatunek literacki. Omów ewolucję gatunku, analizując celowo wybrane teksty z różnych epok

Plan pracy:

Wstęp:

  1. Tren jako gatunek liryki żałobnej (=epicedium, lament, żal, epitafium, naenia, tristia, płacz)
  • etymologia wyrazu (z grec. threnos ‚lamentacyjna pieśń żałobna’)
  • podniosły nastrój trenu oraz tematyka życia i śmierci, poruszana w utworze
  • budowa utworu, normy zalecane przez humanistyczne poetyki (partie poświecone pochwale cnót i zalet zmarłego; ujawnieniu wielkości poniesionej straty, demonstracji żalu, pocieszeniu
  • wyszukane środki stylistyczne jako cecha charakterystyczna trenu; przykłady
  • krótkie omówienie ewolucji gatunku od czasów poezji hebrajskiej, poprzez starogrecką i starorzymską, do renesansowej i późniejszej
  1. Porównanie trenu z innymi gatunkami literackimi; cechy elegii i lamentu
  2. Cechy charakterystyczne trenu jako odrębnego gatunku literackiego

Rozwinięcie:

  1. Początki gatunku: biblijne Treny (Lamenty) Jeremiasza- 5 pieśni (elegii) poetyckich, będących skargą na ruinę Jerozolimy i uprowadzenie mieszkańców
  2. budowa akrostychu
  3. ton religijno-patriotyczny
  4. Lamentacje „krzykiem z głębokości” (deprofundis)- Czesław Miłosz
  5. Rozwój gatunku w starożytnej Grecji:
  6. tren jako obrzędowa pieśń żałobna
  7. ewolucja trenu: czynnik struktury tragedii greckiej, w której przybrał formę dialogu między przodownikiem chóru i chórem (tzw. kommos)
  8. autorzy samodzielnych trenów: Simonides z Keos (VI/V w. p.n.e.), Pindar (V w p.n.e.)
  9. Starorzymskie treny Newiusza, Owidiusza, Stacjusza
  10. Odrodzenie gatunku w twórczości nowożytnych humanistów
  11. Kontekst historycznoliteracki ” Trenów” Jana Kochanowskiego
  12. okoliczności powstania cyklu- śmierć ukochanej córki poety Urszulki
  13. Treny jako pomnik ku czci Urszulki; nietypowa kreacja bohatera trenów
  14. funkcja tropów poetyckich w kreowaniu postaci dziecka na przykładzie trenów VII i VIII
  15. Treny wyrazem kryzysu światopoglądowego poety
  16. kompozycja Trenów a antyczne reguły gatunku
  17. nawiązania do Trenów Jana Kochanowskiego w literaturze polskiej: Bolesław Leśmian „Urszula Kochanowska”, Władysław Broniewski „Anka”
  18. Cykliczne kompozycje trenowe, poświęcone pamięci zmarłych w twórczości:T. Wiszniowskiego, S.F. Klonowica, D. Naborowskiego, Z. Morsztyna
  19. Tren doby oświecenia na przykładzie utworu „Żale Orfeusza”D. Kniaźnina
  20. Wykorzystanie formy trenu w poezji patriotycznej XVII, XVIII w.- „Treny na rozbiór Polski” Morelowskiego
  21. Współczesny tren jako kompozycja ogólnorefleksyjna; przykłady z twórczości K.I. Gałczynskiego, S.R. Dobrowolskiego, W. Broniewskiego, A. Kamieńskiej

Wnioski:

  1. Porównanie utworów z różnych epok
  2. Analiza rozwoju gatunku na przestrzeni wieków
  3. Wyszczególnienie różnic formalnych, podkreślenie niezmienności istoty, wymowy, stylu gatunku

Tren jako gatunek literacki. Omów ewolucję gatunku, analizując celowo wybrane teksty z różnych epok.

Nazwa tren wywodzi się z greckiego threnos, które w Słowniku grecko-polskim tłumaczone jest jako lament, zwłaszcza nad zmarłym. Pochodzenie greckiego threnos można zanalizować poprzez związki rdzeniowe z wyrazami threomai- krzyczeć, biadać nad czymś, threneo- żalić się, opłakiwać; throeo- głośno wołać, wypowiadać. Ten sam rdzeń obecny jest w rzeczownikach: thorybos- hałas, wrzawa, krzyk; throos- hałas, pomruk tłumu. Już z samego zestawienie wyrazów, od których wywodzi się tren pokazuje podstawowe cechy gatunku. Etymologia wyrazu pokazuje zakodowane w nazwie przez starożytnych Greków cechy strukturalne. Była to zatem żałobna pieśń lamentacyjna, wykonywana początkowo przez tłum ludzi, który spełniał funkcję chóru, zawierał też liczne wykrzyknienia i typowo lamentacyjne zwroty. Sam tren jako wyodrębniony już z liryki gatunek literacki na przestrzeni wieków ewoluował w procesie historycznoliterackim. Wiedza teoretyczna na temat tej ewolucji ma swoje merytoryczne podłoże w nielicznych zachowanych tekstach starożytnych oraz w XVI i XVII- wiecznych łacińskich poetykach.

Historycy literatury różnie opisują początki rozwoju tradycji funeralnych. Tym samym geneza trenu jako gatunku literackiego może sięgać następujących, opisanych źródeł:

  • tradycji archaicznego trenu rytualnego, który miał związki obrzędowością pogrzebową. To właśnie te rytuały

pogrzebowe, zdaniem wielu badaczy literatury, miały doprowadzić do powstania i rozwoju trenu.

  • tradycji biblijnej, czego dowodem miałyby być Lamentacje Jeremiasza jako pierwsze źródło gatunku,
  • tradycji literackiego trenu greckiego, na przykładzie utworów Simoniedesa i Pindara

Autorstwo biblijnych trenów, zwanych Lamentacjami przypisuje się Jeremiaszowi. Lamenty Jeremiasza to pięć pieśni (elegii) poetyckich o budowie akrostychu, będących skargą na ruinę Jerozolimy i uprowadzenie mieszkańców. Tłumacz Starego Testamentu- Czesław Miłosz nazwał Lamentacje „krzykiem z głębokości” (de profundis).

Sama nazwa tren została po raz pierwszy prawdopodobnie użyta przez Platona, w pracy spisanej w formie uczonego dialogu. Określenie to tyczyło pieśni archaicznych, tworzonych przez poetów natchnionych: „Muzyka była podzielona na różne rodzaje i style: jeden rodzaj pieśni stanowiły modły do bogów, nazywano je hymnami, przeciwny im charakter wykazywał inny rodzaj pieśni, można by je nazywać trenami.” (Prawa). Platon rozumiał więc tren jako utwór adresowany do ludzi (w przeciwieństwie do śpiewanych dla bogów hymnów), który pełnił ważną funkcję ekspresywną. Funkcję liryczną wypowiedzi potęgowały liczne zwroty lamentacyjne i wykrzyknienia, przy akompaniamencie żałobnej muzyki. Wedle Platona tren powinien mieć strukturę monologu, a zgromadzony na rytualnej uroczystości żałobnej tłum miał pełnić funkcję chóru.Za wzorcowe realizacje archaicznej formy trenu (w rozumieniu Platona) uznać można końcowe fragmenty „Iliady” (pieśń XXIV) Homera. Ta część eposu opisuje lamentacyjne monologi po śmierci Hektora. Są to poetyckie przekazy żalu po zmarłym; rozpamiętują jego śmierć kolejno: aojdowie, Andromacha, Hekabe, Helena, Priam.Większość filologów i badaczy kultury i literatury uważa, że tren jako odrębny gatunek liryczny ukształtował się w starożytnej Grecji. Pomimo, że trudno jednoznacznie określić trenem pewne formy liryczne, przyjęto tą że nazwą określać podobne gatunki liryczne. Stąd tak bogate wydają się określenia synonimiczne dla trenu: epicedium, lament, żal, epitafium, monodia, olofyrmum, naenia, tristia, płacz. Przyjmuje się również, że te określenia opisują różne odmiany trenu pogrzebowego. Nenia to pieśń wykonywana niegdyś przy stosie pogrzebowym; olofyrmum było śpiewane przez noszących żałobę albo przygnębionych złym losem. Z kolei epitafium śpiewano nad grobem, a epicedium podczas odprowadzania zwłok na pogrzebie. Monodie powinny prezentować głębokie przeżycia podmiotu lirycznego. Inferiae to pieśni śpiewane, przy okazji składani ofiar zmarłym. Do poezji funeralnej zalicza się również epitafia nagrobne. Jednym z przejawów lamentacji w epitafiach greckich i rzymskich jest postawa żałobnika, który nie chce przeżyć osoby sobie najdroższej. Kryje się za tym przekonanie, że śmierć nie jest złem, ale spokojem, ukojeniem, szczęśliwym połączeniem z najbliższymi.

Pod wpływem literatury rzymskiej w późnych epitafiach greckich pojawia się silnie stopizowany opis cnót zmarłego, zakończony często życzeniem wspólnego grobu. Przykładem może być starożytne epitafium ku czci zmarłej żony: ”Pantejo, pozdrawia cię twój mąż, mój żal po twojej smutnej śmierci trwa wiecznie, gdyż nigdy Hera, bogini małżeństwa, nie spoglądała na tak dobrą żonę, piękną i roztropną. To ty urodziłaś mi dzieci, zupełnie takie jak ja. Ty dbałaś o mnie i o nie. Ty dzierżyłaś ster gospodarstwa domowego i powiększałaś sławę naszego domu, słynnego ze sztuki leczenia chorych. Byłaś też kobietą równie zręczną w tej sztuce jak ja. Dlatego też, ja twój mąż Glykon, uhonorowałem cię tym grobowcem, który ukrywa także ciało nieśmiertelnego Philadephusa, w którym i ja złożę swoje ciało gdy umrę”

Do tych wzorów poezji antycznej, uzupełnionych o elementy kultury chrześcijańskiej, nawiązuje polska szesnastowieczna poezja funeralna, nie jest jednak ona tak finezyjna i bogata w odcienie jak grecko-rzymska:

„Ty też, pani, co tu śpisz wedle męża swego,

Znamienita ozdobo stadła małżeńskiego,

Takeś zbytnie małżonka ulubiła sobie,

Że jeden dzień żywot ważył i jemu u tobie.

Jak za żywa w jednejś z nim łożnicy legła,

Tak cię śmierć z nim uśpiwszy w jeden sklep oddała”

(J. Rybiński „Nad grób”)

O trenie funeralnym wspominali teoretycy aleksandryjscy Didymos, Proklos, Tryphon, Diomedes- teoretyk schyłku antyku (IV w n.e.) również zajmował się teorią trenu. Utożsamiał elegię pogrzebową z trenem żałobnym, który zawierał sugestywny opis żalu oraz pochwałę cnót zmarłego. Pisał również, że Grecy nazywali utwory wyrażające żal za zmarłym trenami, natomiast Rzymianie pieśń żałobną określali mianem neni. Simonides z Keos i Pindar wykształcili odrębną grupę liryki funeralnej- to tak zwane urywki trenowe, w których ważniejsza od treści lamentacyjnych była ogólna refleksja na temat kondycji człowieka w świecie. Te wiersze miały charakter refleksyjny: opisywały przemijanie ziemskich wartości, przewrotność fortuny oraz opisywały ból patriotyczny i osobisty żal po stracie bliskiej osoby.

Ból patriotyczny nieraz dotyczył po prostu śmierci znakomitego obywatela, co u wielu jego ziomków budziło strach, czy aby zagrożona ojczyzna nie zginie, gdy zabrakło filara podtrzymującego gmach wiary, stąd topos „zmarły człowiek- upadły filar” jest bardzo częsty w poezji funeralnej, nie tylko starożytnej. W polskiej tradycji funeralnej również odnajdujemy echa tego toposu:

„tedy wszem płakać, lejąc żal obfity,

że nam w tak zły czas opadł filar znamienity.”

(J. Rybiński: „Oświeconego i Światosłynnego… Pana Janusza Radziwiłła”)

„Filar świątyni, ojczyzny sława, chluba kleru.

Sprawiedliwości puklerz, senatora wzór.”

(Stanisław Grochowski- epitafium ks. Bernata Maciejowskiego ”Treny na żałosne z świata zeście”)

W polskiej liryce żałobnej często również zmarłego porównywano lub utożsamiono z którymś ze znanych rycerzy świata antycznego, jak na przykład Jana Zamojskiego do Ajaksa:

„Mogły być one słowa do niego rzeczone,

Któremi kiedyś Ajaks sam z sobą rokował,

Gdy się, nad morzem chodząc, do śmierci gotował”

(S. Grochowski „Łzy smutne”)

Tak dzielny jak Hektor pod Troją był Jakub Struś i obu rycerzy spotkał ten sam los- zginęli w obronie ojczyzny:

„Lecz dla niey (ojczyzny) mężnie dobył szable swoiey Jako on Hektor sławny ku Grekom i Troiey.

Tak się przebijał przez moc wielką Struś Pogańską,

Która pragnie rozlewać krew cną Chrześcijańską.”

(M. Kobiernicki: Threny… Panu Jakubowi Strussowi, Thren I)

Oto jak, w dużym skrócie, przedstawia się ewolucja trenu jako gatunku literackiego:

  • W starożytnej Grecji tren był natchnioną pieśnią o formie monologu, wyrażającą żal za zmarłym- o czym świadczy choćby sama etymologia wyrazu. Zawierał ściśle określone elementy struktury: pochwale cnót zmarłego (z reguły wybitnej, szacownej postaci), ujawnienie wielkości poniesionej straty, wyrażenie żalu, pocieszenie.
  • Dla teoretyków aleksandryjskich Didymosa, Proklosa, Tryphona, Diomedesa tren był żałobną pieśnią obrzędową, pośród której wyróżniane były konkretne podgatunki. Przy tym to rozgraniczenie na podgatunki nie wynikało ze stylu i formy poezji, lecz z miejsca pieśni w kultowym obrzędzie.
  • Na dalszą ewolucję trenu – w poetyce rzymskiej- duży wpływ miał Horacy, który skojarzył wszelkie literacki utwory wyrażające żal (także te pogrzebowe, trenetyczne) z dystychem religijnym (ważnym kryterium gatunkowym było zatem meritum wiersza); myśl horacjańska wpłynęła na utrzymywanie się w ciągu wieków przekonania o równoznaczności trenu z elegią pogrzebową, co z czasem doprowadziło, w niektórych kręgach uczonych, do wytworzenia poglądu, że jakoby cała twórczość elegijna wywodziła się z greckich rytualnych pieśni pogrzebowych.
  • W czasach późnego antyku ważne dla rozwoju trenu były myśli teoretyczne Diomedesa, który uważał, że istota trenu sprowadza się do wyrażenie żalu po zmarłym i taki utwór powinien być spisany dystychem elegijnym (czyli miarą wiersza miałby być heksametr w połączeniu z pentametrem)
  • W czasach średniowiecza największy wkład w, przynajmniej teoretyczny, rozwój trenu miał Izydor z Sewilli. Wprowadził też niemało zamieszania do teorii gatunku: wprowadził on bowiem rozróżnienie między elegię i tren. Elegia, jego zdaniem, miała zawierać wszelkie treści smutne i powinna być pisana specjalnym metrum (heksametr z pentametrem). Natomiast co się tyczy trenu, Izydor uważał, jako odrębna forma liryczna tren wywodzi się z tradycji hebrajskiej, a wzorcowym przykładem miały być Lamentacje Jeremiasza, opłakującego klęskę Jeruzalem. Wtedy to po raz pierwszy zarysował się podział trenu na funeralny i polityczny. Trzecią możliwą odmianą był tren o charakterze refleksyjnym (Simonides). To co łączyło wszystkie odmiany to podniosły nastrój i żałosny charakter wypowiadanych treści.
  • W późnym średniowieczu wpływowym teoretykiem gatunku był encyklopedysta Vincentius Burgundius (XIII wiek). Przejął częściowo teorie Izydora, lecz w lekko zmodyfikowanej formie. Vincentus przyjął uważać tren za odmianę elegii, lecz cechy formalne pozostały dla niego niezmienne.

W renesansie i baroku korzystano z intelektualnego dorobku teoretyków poprzednich epok, jednak nie przestrzegano, aż tak restrykcyjnie antycznych i średniowiecznych reguł gatunku. Dowodem tego są chociażby Treny Jana Kochanowskiego, który jako pierwszy wprowadził do trenu bohatera, który jest dzieckiem- w oczach społeczeństwa- zwykłą, przeciętną istotą, niegodną opiewania w tak poważnej formie lirycznej, jaką jest tren. Jednak mistrzowski sposób kreacji postaci i niespotykany kunszt polskiego poety sprawiły, że cykl Trenów Jana z Czarnolasu zalicza się do klasyki europejskiej poezji funeralnej.

Treny” autorstwa Jana Kochanowskiego to bez wątpienia również najbardziej znany cykl trenów w literaturze polskiej. Sam Kochanowski uchodzi za najwybitniejszego polskiego twórcę epoki renesansu, który miał bardzo duży wkład w rozwój polskiej literatury. Kochanowski urodził się w 1530 roku w Scynie niedaleko Radomia, zmarł w Lublinie w 1584 roku. Wychował się w rodzinie ziemiańskiej, studiował w Akademii Krakowskiej, później również w Królewcu i Padwie. W czasie studiów we Włoszech pisał głównie okolicznościowe wiersze łacińskie, które znalazły się w zbiorze „Elegiarum libri IV” (1584). Był człowiekiem oczytanym i wykształconym, wiele podróżował po Europie, gdzie poznawał wybitne postaci europejskiej literatury i humanistyki. Po powrocie służył na dworach możnowładców małopolskich. Później był dworzaninem i sekretarzem samego Zygmunta Augusta. W okresie dworskim początkowo pisał głównie utwory epickie, jak „Zuzanna” (ok. 1562), „Szachy” (ok. 1564-1566), „O śmierci Jana Tarnowskiego” (1561), „Zgoda” (1564) i „Satyr” albo dziki mąż” (ok. 1564). Po śmierci króla osiedlił się z rodziną na stałe Czarnolesie, niemal całkowicie rezygnując z udziału w życiu publicznym. W tym okresie powstały „Pieśni”, a także „Fraszki” (1584), tragedia nawiązująca do antyku – „Odprawa posłów greckich” (wystawiona 1578 w obecności Stefana Batorego), wierszowana parafraza Psałterza Dawidowego (1579). Ponadto Mistrz z Czarnolasu stworzył manifest poetycki „Muza” (powstał ok. 1567), „Proporzec albo Hołd Pruski” (1569) i liczne utwory okolicznościowe. Właśnie w Czarnolesie na pewien czas osiągnął swą małą stabilizację, przyjmował świat z iście stoickim spokojem, żył w harmonii i równowadze. Ta sielanka została brutalnie przerwana wraz ze śmiercią ukochanej córki poety- Urszuli. Kochanowski przeżył głęboki kryzys światopoglądowy, czego wyrazem był zbiór „Trenów”.

W dedykacji do zbioru 19 trenów Kochanowski pisał:

„(…) Orszulki Kochanowskiej, wdzięcznej, ucieszonej, niepospolitej dziecinie która, cnót wszystkich i dzielności panieńskich początki wielkie pokazawszy, nagle, nieodpowiednie, w niedoszłym wieku swoim, z wielkim a nieznośnym rodziców swych żalem zgasła – Jan Kochanowski, niefortunny ojciec swojej namilszej dziewce z łzami napisał Nie masz Cię, Orszulko moja! ”

W tradycji antycznej tren miał ściśle określoną budowę wewnętrzną. Były to kolejno: pochwała zalet i cnót zmarłego, wyrażenie ogromu poniesionej straty, zademonstrowanie żalu, próba ukojenia bólu, pocieszenie, napomnienie- pouczenie. „Treny” Jana Kochanowskiego formalnie nie odbiegały od antycznych standardów, jednak dzieło polskiego poety wykracza poza klasyczne normy. Bohater „Trenów ”- Urszulka Kochanowska jest nietypowym bohaterem dla trenu jako gatunku literackiego. Taka kreacja bohatera- dziecka była wcześniej bardzo rzadko spotykana, w literaturze polskiej praktycznie nigdy. To nie jedyny przykład pewnego odstępstwa od wcześniej wytworzonych reguł gatunku. „Treny” Kochanowskiego traktuje się w literaturze całościowo, jako zespolone dzieło które składa się na samodzielny cykl. Klasyczna budowa trenu jest punktem wyjścia dla stworzenia formy, który pomieściłaby ogrom emocji towarzyszących pisaniu. Właśnie ten ładunek emocjonalny jest wyczuwalny dla czytelnika od pierwszych wersów, a kunsztowne ubranie w słowa ogromu emocji i rozpaczy po stracie dziecka świadczy o wybitnych zdolnościach Kochanowskiego. To zupełnie nowe wcielenie poety- już nie pogodzonego ze światem stoika, a dotkniętego wielkim nieszczęściem ojca, który nie potrafi pogodzić się ze stratą dziecka. W „Trenach” Kochanowski opisuje wszystkie etapy swojego stanu emocjonalnego po tym tragicznym i przełomowym wydarzeniu, jakim była śmierć Urszulki. Są to w trenie I i II konieczność wyrażenie bólu, następnie w kolejnych trenach bezgraniczna rozpacz i w punkcie kulminacyjnym- trenach IX i X bunt, wątpliwości dotyczące istnienia istoty boskiej („Gdziekolwiek jesteś, jeśliś jest?”), poczucie niesprawiedliwości, braku sensu życia, kryzys dotychczasowej filozofii życia. W ostatnich utworach następuje stopniowa akceptacja sytuacji, pogodzenie się z losem, aż do ukorzenia się przed Bogiem w trenie XVIII.

„Treny” Jana Kochanowskiego to pierwszy w literaturze polskiej cały cykl utworów funeralnych, jednak nawet całościowo mają one formę pojedynczego epicedium, czyli kolejno wprowadzenie, pochwała zmarłego, ukazanie wielkości straty, żal i opłakiwanie, pocieszenie. Nie mniej jednak biorąc po uwagę rozwój gatunku treny Jana Kochanowskiego stanowiły pewien przełom, bo złamały obowiązujące dotychczas konwencje gatunku: bohaterem uczynił dziecko, a nie ważną, powszechnie poważaną osobę, naruszył zasadę jednolitości stylu, poprzez wprowadzenie do utworów niskiego stylu.

Urszulka jest tylko pozornie jedyną bohaterką cyklu. Jest nim również i sam autor jako rozpaczający ojciec, przeżywający kryzys filozof i myśliciel. Dlatego uznaje się, że „Treny” są wyrazem kryzysu światopoglądowego poety. Kochanowski próbuje znaleźć analogie dla swej sytuacji w cierpieniach Niobe (Tren IV), przeżyciach Orfeusza tęskniącego za Eurydyką (Tren XIV), losach Cycerona (Tren XVI); polemizuje z założeniami filozofii stoickiej, której dotychczas był zwolennikiem (zwłaszcza w Trenie IX). Jednocześnie poeta próbuje odnaleźć ukojenie i na nowo odzyskać wewnętrzną harmonię. Częściowo udaje mu się to w ostatnim XIX trenie „Sen”. Przybyła z zaświatów matka mówi do poety: „Ludzkie przygody ludzkie noś”, co jest nawołaniem do godnej akceptacji tego, co przynosi człowiekowi życie.

Oddaniu wszystkich nagromadzonych emocji i uczuć pomocne są wyszukane środki stylistyczne, którymi posługuje się poeta: peryfrazy i eufemizmy, nagromadzenie synonimicznych określeń (Tren I), apostrofy i wykrzyknienia, animizacje i personifikacje przedmiotów i pojęć abstrakcyjnych (Tren VII, IX), porównania, w tym bardzo rozbudowane porównania homeryckie (np. w Trenie I, V), zdrobnienia ( Tren VII), przenośnie, elipsy, przerzutnie.

Na dziele Jana Kochanowskiego wzorowało się wielu późniejszych twórców, a zaczęto naśladować je już w XVI wieku. Przykładem innych cyklów liryki funeralnej w literaturze polskiej są między innymi utwory S. Klonowca, D. Naborowskiego, S. Twardowskiego, W. Potockiego, W. Broniewskiego. „Anka” z 1956 roku to cykl lirycznych wierszy Władysława Broniewskiego, poświęconych tragicznie zmarłej córce poety. Cykl ze względu na okoliczności powstania, styl i tematykę często bywa porównywany do „Trenów” Jana Kochanowskiego. Pojawiają się w nim motywy typowe dla trenu i poezji funeralnej, takie jak rozpacz („Brzoza”), poczucie bezsensu i wszechogarniającej pustki, wspomnienia wspólnie spędzonych chwil („Film o Wiśle”), wielkie pragnienie ujrzenia zmarłej („Moje serce”). Tylko obowiązki Broniewskiego jako poety powodują, że autor całkowicie nie poddaje się rozpaczy i nie traci ducha.

Cykliczne kompozycje trenowe, poświęcone pamięci zmarłych tworzyli również T. Wiszniowski, S.F. Klonowic, D. Naborowski, Z. Morsztyn. Przykładem trenu doby oświecenia może być utwór „Żale Orfeusza” F.D. Kniaźnina. Formę trenu w poezji patriotycznej XVII, XVIII w. wykorzystał m.in. J. Morelowski w „Trenach na rozbiór Polski”. Współczesny tren jest często zaledwie kompozycją ogólnoreflesyjną, czego przykłady można odnaleźć w twórczości K.I. Gałczynskiego, S.R. Dobrowolskiego, W. Broniewskiego, A. Kamieńskiej.

W literaturze polskiej wykształcił się również bardzo specyficzny i ciekawy typ trenu rycerskiego- jak w toposie „zmarły człowiek- upadły filar”. Lamentacyjne utwory pisane na okoliczność zgonu rycerzy zrodziła potrzeba i swoista sytuacja kulturowa. Kultura sarmacka sprzyjała gloryfikacji jednostek wybitnych, szlachetnych rycerzy, wyróżniających się odwagą w walce żołnierzy. Tren był pomocny w wyrażeniu bólu po starcie takiej jednostki i powołaniu go na przykład i wzorzec do naśladowania. Z postacią rycerza wiąże się motyw nieśmiertelnej sławy, którą zdobył za życia:

„Świateś opuścił a to k woli temu

Budując sławę potomkowi twemu.”

Marcjan Kobiernicki „Historyja o czterech młodzieńcach”

Właśnie „Treny Marcjana Kobiernickiego Panu Jakubowi Strusiowi (…) z żałością napisane” uchodzą za pierwszy utwór w języku polskim, w którym podmiot liryczny nie tylko wychwala zasługi i odwagę zmarłego rycerza, ale i w tonie lirycznym opłakuje jego śmierć:

„ Bo tak rozumiem, iż twe zacne lice Też łzami oblewasz po Strusie zginionym,

Prawdziwie żałując go sercem strapionym.”

Ta odmiana trenu- tren rycerski- ewoluowała w dwie strony: w kierunku epickim i lirycznym. Przykładem tej ewolucji może być „Bemapamięci żałobny rapsod” C.K. Norwida.

Przedstawiony tu przegląd gatunków poezji funeralnej jest bardzo skromny i wybiórczy- nie sposób bowiem przywołać wszystkich odmian gatunkowych trenu, które rozwijały się odmiennie w różnych epokach. Ewolucja trenu jako gatunku literackiego stanowi długi i różnorodny proces w historii literatury. Jednak można przywołać pewne cechy wspólne trenów, charakterystyczne dla każdego etapu ewolucji gatunku i każdej epoki- to liryczny charakter utworu, wyrażenie żalu, specyficzne zagadnienia metrum i stylistyki. Zróżnicowanie stylowe nie wynikało tyle z innego stadium ewolucji trenu, co z odmiany omawianego gatunku- zależało czy podmiotem trenu był stateczny i szanowany obywatel, wykazujący się heroizmem rycerz, małe dziecko czy tragiczny stan kraju. Różnie rozpatruje się źródła tradycji gatunku, także różne bywają realizacje poszczególnych odmian trenowych. W polskiej tradycji trenowej najwybitniejszym jej przedstawicielem był bez wątpienia Jan Kochanowski, który odważył się zmierzyć w antyczną formą trenu, odchodząc jednocześnie od jej wiekowych standardów. W jego Trenach harmonijnie współistnieją tradycje antyczne i nowożytne, tradycyjna forma mieści nietypowego bohatera.

Na przestrzeni wieków człowiek niezmiennie odczuwał potrzebę dania upustu swoim emocjom po stracie bliskiej osoby w formie literackiego utworu funeralnego. Pomimo różnic formalnych, które dają się łatwo zauważyć przy analizie tekstów różnych epok niezmienna pozostaje tematyka, nastrój, wymowa i istota trenu. Pomimo wielowiekowej ewolucji gatunku wciąż trafne ubranie w słowa emocji towarzyszących śmierci stanowi nie lada wyzwanie i najwyższą sztukę.

BIBLIOGRAFIA:

Literatura podmiotu:

  1. Biblia: Stary Testament (Lm 1, 1-4, 12-13, 16)
  2. ” Treny” Jan Kochanowski
  3. „Nad grób” J. Rybiński
  4. „Oświeconego i Światosłynnego… Pana Janusza Radziwiłła” Rybiński:
  5. ” Treny na żałosne z świata zeście ”- epitafium ks. Bernata Maciejowskiego, Stanisław Grochowski
  6. „.. Panu Jakubowi Strussowf- Thren I, M. Kobiernicki:
  7. „Bemapamięci żałobny rapsod”K. Norwid
  8. „Żale Orfeusza”D. Kniaźnin
  9. ” Treny na rozbiór Polski” Morelowski
  10. „Prawa” Platon
  11. „Iliada” Homer
  12. „Anka” Władysław Broniewski
  13. twórczość: T. Wiszniowskiego, S.F. Klonowica, D. Naborowskiego, Z. Morsztyna
  14. twórczość: K.I. Gałczynskiego, S.R. Dobrowolskiego, A. Kamieńskiej

Literatura przedmiotu:

  1. „Literatura polska” przewodnik encyklopedyczny pod red. Juliana Krzyżanowskiego
  2. „Słownik mitów i tradycji kultury” Władysław Kopaliński
  3. „Jan Kochanowski w tradycjach literatury polskiej” J. Pelc
  4. „Tren polityczny i funeralny w poezji polskiej lat 1580-1630” Teresa Banasiowa
  5. wstęp do wydania „Trenów” J. Kochanowskiego F. Faleński
  6. ” Szczyt renesansu w literaturze polskiej” J. Pelc
  7. „Oświecenie” Z. Libera
  8. „Literatura polska po 1939r” T. Wroczyński

Przedmiot badań w badaniach pedagogicznych

Przedmiotem badań mogą być wszelkie zagadnienia, które mieszczą się w zasięgu zainteresowań danej nauki. W przypadku pedagogiki, przedmiotem badań W. Okoń określa każdą świadomą działalność pedagogiczną, która obejmuje procesy wychowania i nauczania, samowychowania i uczenia się. Bierze pod uwagę także ich cele, treść, środki, metody, czy chociażby organizację. [1]

H. Muszyński uważa, że „[…] przedmiotem badań pedagogicznych powinny być nie tylko procesy wychowania zachodzące w skali mikro, w ramach poszczególnych instytucji oświatowo-wychowawczych, lecz także procesy zachodzące w skali makro, więc działalność całej sieci tych instytucji”. [2]

Za przedmiot badań pedagogicznych można przyjąć fakty, procesy pedagogiczne czy zjawiska z zaznaczeniem ich uwarunkowań, a także instytucje, osoby, placówki i organizacje zajmujące się powszechnie rozumianą działalnością wychowawczą, edukacyjną lub opiekuńczą.

Przedmiotem badań w mojej pracy jest zjawisko preorientacji zawodowej w szkołach podstawowych.


[1] W. Okoń, Ogólna charakterystyka badań pedagogicznych w Polsce. „Ruch Pedagogiczny” 1964, nr.2, s.9.

[2] H. Muszyński, Wstęp do metodologii pedagogiki. Warszawa 1971, PWN, s. 25.

Opracowanie strategii dla szkoły

Wyciągając wnioski z przeprowadzonych badań przede wszystkim trzeba zacząć od analizy ósmego pytania z ankiety. Brzmi ono następująco: Jaką szkołę wybrałeś lub chciałbyś wybrać?
Zbiorowość 105 badanych gimnazjalistów wybrała Zespół Szkół Ogólnokształcących w Gubinie. W tym badaniu „ogólniak” o 8 procent wyprzedził naszą szkołę. Należy zastanowić się dlaczego tak się dzieje, i co trzeba zrobić, aby tę sytuację zmienić. Fakt ten może wynikać z ugruntowanej w umysłach rodziców gubińskich gimnazjalistów opinii. Nasza szkoła wśród szerokiego grona mieszkańców Gubina postrzegana jest jako „zawodówka” w której uczy się młodzież mało ambitna i niezdolna. Trzeba zrobić wszystko aby przestano kojarzyć Zespół Szkół Zawodowych z niskim poziomem nauczania i wyłącznie ze szkołami zawodowymi. Z badań wynika, iż wielu respondentów nie zna oferty szkół, wielu również nie wykazało znajomości kierunków kształcenia w Zespole Szkół Zawodowych. Niejednokrotnie respondenci w pytaniu o wybór szkoły zaznaczali odpowiedź „inną” dopisując „liceum profilowane”. Taka sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby reklama szkoły do nich dotarła, ponieważ taki kierunek, jak i wiele innych bardzo interesujących zostało w naszej szkole otwartych.
Naszym zdaniem w walce o ucznia należałoby zacząć od zmiany zdania społeczeństwa na temat naszej szkoły, oraz poświęcić więcej uwagi jak i środków na kampanię informacyjno-reklamową.
Kolejnym problemem do rozpatrzenia staje się już samo życie szkoły. Z badań wynika, iż przeważająca liczba respondentów ma różnorakie oczekiwania wobec wybranej szkoły. Liczą oni przede wszystkim na wysoki poziom nauczania, ale równie ważne staje się bezpieczeństwo oraz przyjazna atmosfera. Respondenci liczą na pomoc dydaktyczną i „sprawiedliwych nauczycieli”. Ważne stają się też zainteresowania młodych ludzi. Liczą na to że przyszła szkoła zapewni możliwość rozwoju zainteresowań na kółkach.
Postarajmy się im to umożliwić. Bo przecież z pewnością zachęcą oni swoich młodszych kolegów do nauki w naszej szkole, gdy sami nie zostaną zawiedzeni. Duża część badanej młodzieży liczy na pracę po szkole w wybranym zawodzie. Powinniśmy więc dać im możliwość dobrego przygotowania do zawodu.
Biorąc pod uwagę wyżej wymienione czynniki myślimy że udało by się odmienić wizerunek szkoły i być może wpłynąć na mentalność starszego pokolenia. Być może, gdy uda się szkole stworzyć skuteczną kampanię reklamową, to pozycja lidera będzie przeznaczona tylko i wyłącznie dla Zespołu Szkół Zawodowych w Gubinie. Z analizy wyżej wymienionych czynników można wysnuć kilka ważnych wniosków m.in.:

  • istnieje potrzeba wzmocnienia kampanii reklamowej
  • z racji tego, iż wyniki analizy ankiety wskazują na szczególny wpływ rodziców na decyzję ucznia, to właśnie w ten segment rynku powinniśmy skierować informację o naszej szkole
  • nagląca wydaje się być potrzeba zmiany nazwy szkoły co pomogłoby wpłynąć na zmianę podejścia społeczeństwa do naszej szkoły.

Z naszych badań wynika również, że należy zmienić metody reklamowania szkoły przez przedstawiciela szkoły. Wydaje nam się że należało by odstąpić od tradycyjnego i zazwyczaj bardzo nudnego dla młodego człowieka wykładu na temat szkoły średniej. Warto byłoby zastanowić się nad tym czy nie lepszym rozwiązaniem było by pozwolić młodzieży zachęcać młodzież. Taki wykład może być współpracą reprezentującego szkołę średnią ucznia oraz nauczyciela. Wydaje nam się że w taki sposób można skuteczniej wpłynąć na ucznia.
Swoje działania możemy również skierować na inną bardzo ważną jednostkę, jaką jest wychowawca. Z badań wynika, że osoba ta nie ma zupełnie żadnego wpływu na młodzież. Wydaje nam się, że dobrym rozwiązaniem byłoby poprosić o współpracę lub wpłynąć na wychowawcę, gdyż jest to przecież zazwyczaj osoba o ogromnym autorytecie wśród swoich wychowanków i to ona może trafnie wskazać uczniowi szkołę średnią dostosowaną do jego potrzeb.
Respondenci nie pozostają obojętni wobec opinii kolegów. Dlatego też kluczem do sukcesu mogą się okazać również uczniowie naszej szkoły. Gdy oni będą się czuli w szkole dobrze i bezpiecznie, gdy zaczną się z naszą szkołą utożsamiać to wówczas, być może zaczną zachęcać młodszych kolegów do tego, by kontynuowali oni swoją naukę w naszej szkole. Boć może dobrym rozwiązaniem byłaby kampania reklamowa na większą skalę, z „drzwiami otwartymi szkoły”, podczas których każdy zainteresowany mógłby przyjść, obejrzeć, ocenić, zasięgnąć opinii i informacji od nauczycieli czy uczniów.
Nie należy tutaj również zapominać o ciągle rozwijającej się w ogromnym tempie technice. Ogromna liczba ludzi zaczęła posługiwać się Internetem. Wielki wpływ może więc wywrzeć strona naszej szkoły, profesjonalnie zrobiona, wciąż aktualizowana, zawierająca wszystkie najniezbędniejsze informacje o naszej szkole.

Problemy ze zdobycie odpowiedniej liczby kandydatów do szkoły

fragment pracy dyplomowej

Na wybór szkoły przez ucznia gimnazjum może wpłynąć wiele czynników. Podstawowe chyba znaczenie mają jego zainteresowania, sytuacja finansowa rodziny ucznia, czy też wyznaczony system wartości.
Chcąc rozwiązać problem zdobycia satysfakcjonującej liczby kandydatów do ZSZ w Gubinie należy nie tyle zwrócić uwagę na samego ucznia lecz również na jego zainteresowania, jak i rodziców. Młody człowiek przy wyborze szkoły w tym wieku nie zawsze myśli o swojej dalszej przyszłości, trzeba więc się zastanowić jak nakłonić gimnazjalistę do wyboru właśnie naszej szkoły.
Aby szkoła była popularna i była wybierana przez kandydatów i ich rodziców należałoby się zastanowić co powinna sobą reprezentować oraz jakie warunki musi spełniać . Przy określaniu rokrocznej strategii dla szkoły powinno się również brać pod uwagę sytuację polityczno-gospodarczą kraju, powszechnie panującą modę jak i szukać kierunków, które mogą w przyszłości wykształcić pracowników na których będzie duży popyt. Należałoby również zwrócić uwagę na oferty kształcenia, które stają się coraz mniej popularne. Właśnie tutaj należy się zastanowić nad profilem odzieżowym.
Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie Czy kierunek taki, niegdyś niezwykle popularny, teraz ma rację bytu? Zawód ten nie ma przed sobą „wielkiej” przyszłości, nie jest też zbyt popularny wśród młodzieży. Dzieje się tak za sprawą niskiego popytu na absolwentów tego kierunku, którzy mało zarabiają, mają trudną i ciężką pracę, ponadto absolwenci ci zaraz po szkole rejestrowani są w urzędzie pracy jako bezrobotni.
Ogromny wpływ na przyszłego ucznia szkoły średniej mają wyniki obecnych uczniów oraz ich zdanie na temat obecnej szkoły. Opinia publiczna może mieć decydujący wpływ na rodziców. Liczy się poziom kształcenia w naszej szkole, większość bowiem kandydatów kieruje się prestiżem szkoły. Wybierają oni szkoły, gdzie duża jest zdawalność procentowa egzaminów dojrzałości, oraz wysoki procent absolwentów dostających się na wybrany kierunek studiów, i gdzie absolwenci po ukończeniu takiej szkoły nie mają problemu ze znalezieniem pracy. Niezwykle ważny jest poziom kształcenia,jak również jego sposób.
Licząc się z postępem w dziedzinie edukacji nalezałoby zadbać o sposób prowadzenia zajęć, które powinny rozwijać własną aktywność ucznia, zmuszając go do samodzielnego i twórczego myślenia. Trzeba również zwrócić uwgę na dobre przygotowanie praktyczne, które powinno w dobry sposób przygotowywać ucznia do przyszłego zawodu. Tym co może przyciągnąć ucznia może być wyposażenie szkoły. Teraz w dobie komunikacji ogromną role odgrywa internet. Należy więc zadbać o to aby sala komputerowa była należycie wyposażona, jak i o to, aby każdy uczeń miał darmowy dostęp do internetu. Szkoła oprócz wyposażenia technicznego powinna być miejscem rozwijania innych zainteresowań. Nie może w niej zabraknąć sprzętu w sali gimnastycznej, czy też zajęć na basenie. Aby pozyskać ucznia należy zwrócić uwagę na jego zainteresowania i zadbać o rozwijanie się różnego rodzaju kółek tematycznych, w których uczeń mógłby poszerzać swoje uzdolnienia intelektualne i artystyczne. Dobra szkoła powinna również być wyposażona w dobrze zaopatrzoną bibliotekę z czytelnią.Oferta szkoły powinna być skierowana do szerokiego grona odbiorców. Musimy pamiętać o uczniach, którzy mieszkają poza granicami naszego miasta, aby był dla nich dostępny atrakcyjny i tani internat. Nie możemy również zapomnieć o mniej zamożnych kandydatach, których obecnie jest bardzo wielu. Dobrą zachętą dla nich mógłby być dobrze przemyślany i skuteczny system stypendialny. Wszystkie zalety powinien w dobry sposób zobrazować przedstawiciel szkoły. Bardzo ważnym atutem naszej szkoły jest jej położenie. Mianowicie nasze miasto leży na granicy polsko-niemieckiej co trzeba wykorzystać. Można by utrzymać i poszerzać politykę szkoły, w celu integrowania naszych uczniów z uczniami niemieckimi. Takie integracje pomagają przecież w nauce, czy doskonaleniu języka, poznaniu obyczajów, czy kultury sąsiadów. Staje się to szczególnie ważne teraz gdy Polska dąży do integracji z Unią Europejską. Właśnie to Unia powinna powodować iż szczególny nacisk szkoła położy na rozwój i poszerzanie oferty językowej. Być może powinny powstać coraz to nowe profile tworzone z myślą o uni europejskiej. Może to w Uni szkoła powinna szukać perspektywy rozwoju. Właśnie integracja Polski z państwami piętnastki może stać się „motorem napędowym” dla oferty naszej szkoły. Warto się nad tym zastanowić, głębiej analizując problemy ZSZ ze zdobyciem satysfakcjonującej liczby uczniów.
Wydaje nam się że nowe profile mogą w głównej mierze skłonić kandydatów i ich rodziców do naszej szkoły. Trzeba się o to postarać właśnie teraz gdy mamy do czynienia z niżem demograficznym, a konkurencja stała się tak mocna.

Przedstaw i porównaj zachowania Polaków w trudnych chwilach dziejowych na podstawie wybranych przykładów literackich

PLAN

Wstęp:

  • Charakter Polaka i jego zachowania. Przyczyny i możliwości jego kształtowania. Próba odpowiedzenia na pytanie, czy wynika to z jego „polskości” czy cech indywidualnych.
  • Przyczyny historczyne:
  1. wewnętrzne – sarmaci, arystokracja, chłopstwo, inteligencja, Żydzi
  2. zewnętrzne – najeźdźcy, zaborcy, nazistowskie Niemcy oraz Rosja
  • Współczesny Polak – zmiany, które zaszły na przestrzeli wieków.

Rozwinięcie:

  • „Pamiętniki” Jana Chryzostoma Paska – sceny z wojennej tułaczki. Walki polsko-szwedzkie – podejrzane przykłady męstwa i sławy polskich wojowników.
  • Konrad Wallenrod – jako postać byroniczna – podstęp i spryt – opis siły dążenia do wolności. Miłość małżeńska i jej tragizm. Samobójstwo i jego miejsce i w zachowaniu Polaka w trudnych chwilach. Inne przykłady prób samobójczych w literaturze i sztuce. Poświęcenie honoru i zbawienia dla kraju.
  • „Dziady cz. III” – hołd złożony męczeństwu młodzieży polskiej.
  • „Pan Tadeusz” jako obraz polskiej szlachty okresu napoleońskiego. Kłótnie i chaos. Brak przewodnictwa, planu. Kołtuneria.
  • „Kordian” Juliusza Słowackiego- obraz i ocena powstania listopadowego i jego przywódców. Postać cara i Rosji w kształtowaniu się zachowania Polaków – czyn jednostki – możliwości i sens jego realizacji.
  • „Gloria victis” – Elizy Orzeszkowej – chwała zwyciężonym w powstaniu styczniowym oraz moralnym zwycięzcom.
  • „Przedwiośnie” – Młodzież jako element walki. Wkraczanie w dorosłość w chwilach dziejowo trudnych.
  • „Rozdziobią nas kruki, wrony…” Obraz powstania styczniowego w realiach nierówności społecznej. homo homini lupus.
  • „Wierna rzeka” pokazanie stosunku chłopów do powstania styczniowego. Losy miłości kochanków obrazujące nierówność społeczną.
  • „Nad Niemnem” obraz społeczeństwa – relacje dwór – zaścianek w okresie powstania styczniowego. Dyskusja na temat powstania na stronicach powieści.
  • „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego – warstwy społeczne i ich zróżnicowanie na podstawie wizerunków gości. Ich poglądy i różnice na początku XX wieku. Dyskusja polityczna.
  • „Szewcy” Witkacego jako idea łączenia grup społecznych we wspólnej pracy – aluzje polityczne do przyszłości. Zagrożenie wynika tu zarazem z lenistwa i przepracowania – postać Hiper – Robociarza.
  • „Inny świat” Herlinga – Grudzińskiego – makabra stworzona Polakom i Żydom. Zachowania w obozach pracy. Jednostkowy oddźwięk wydarzeń II Wojny Światowej – w oderwaniu od społeczeństwa.
  • „Opowiadania” Tadeusza Borowskiego – Tadek jako osoba wypaczona przez obozy i chęć przeżycia za wszelką cenę. Przyznanie się do znieczulicy i cynizmu. Oderwanie od społeczeństwa. Wojna wyniszczenie więzi społecznych i spłaszczenie idei solidarności w obliczu kataklizmu.
  • „Początek” Andrzeja Szczypiorskiego – opowieść o Żydach jako części polskiego społeczeństwa i stosunek Polaków do holokaustu.
  • „Mała Apokalipsa” Konwickiego jako powieść protest przeciw systemowi totalitarnemu. Anonimowość i bezbarwność społeczeństwa. Akt samospalenia bohatera – bunt czy konieczność. Filozoficzny wymiar jego czynu. Społeczeństwo – jego zachowanie i próba oceny.

Zakończenie:

  • Współczesne stosunki w społeczeństwie i zagrożenia wynikające z obecnej sytuacji społeczno – politycznej
  • Zmiany następujące poprzez wieki – próba uogólnienia i wyznaczenia kierunku zmian.
  • Wizja idealna a rzeczywistość – progres czy regres?

Przedstaw i porównaj zachowania Polaków w trudnych chwilach dziejowych na podstawie wybranych przykładów literackich.

Motywy niepodległościowe są chyba najbardziej oczekiwanymi i najbardziej popularnymi tematami w klasycznej literaturze polskiej. Począwszy od czasów, kiedy w Polce najwięcej było błota a mniej rozumu, po czasy gdy industrializacja przekształcała miasta w centra fabryczne, motyw wolności Polski i Polaków nie pozostawał nigdy pomijany.

Wynikało to z wielu różnych przyczyn. Czysto prozaicznych, gdyż dotykało to największej liczby osób, potencjalnych czytelników, a także fundamentalnych, bo czy zna ktoś bardziej podstawowe prawo niż prawo do wolności?

Dość ryzykowne jest twierdzenie, że to dzięki naszemu charakterowi, powieści te często są odbierane entuzjastycznie. Nie tylko Polak, ale także obywatele innych narodów, czują miłość do swojej ojczyzny i każdy, kto podejmie się tego tematu na stronach swojej książki namaszczany jest automatycznie na wieszcza narodowego, ale przede wszystkim opiekuna duchowej godności narodu.

Trudno jest znaleźć prostą odpowiedź dlaczego tak w sumie proste, a wręcz naiwne historie rozbudzają naszą potrzebę solidarności z korzeniami, pochodzeniem. Wynikać to może z prostej potrzeby przynależności, ale także ukrytego gdzieś wewnątrz nas cichego romantyzmu, który burzy krew i budzi serce.

Gdyby spojrzeć na dzisiejsze zachowanie się Polaków w stosunku do swojej ojczyzny, bezproblemowo można dostrzec marginalizacje tematów narodowościowych. Dziś w imię idei integracji lokalne interesy państwowe schodzą na dalszy plan a postępująca globalizacja zbiera żniwo sowite i bez względu na obowiązującą religię czy fakty historyczne. Ale czy do końca?

Jan Chryzostom Pasek reprezentuje nurt dworkowy, czyli sarmacki w polskiej literaturze barokowej. Historycy XVI wieku przypisywali Sarmatom wiele zalet: waleczność, męstwo, wierność. I takim właśnie Sarmatą był jak Chryzostom Pasek. Motyw waleczności i dzielności polskiego rycerza doskonale wpasowuje się w tryby patriotycznej literatury. Nie ma doskonalszego wizerunku niż walczący i dzielny rycerz. Po zdobyciu solidnego jezuickiego wykształcenia, wyprawach wojennych razem ze Stefanem Czarnieckim osiadł Chryzostom Pasek na wsi. Tam oddał się pracy i miłości ojczyzny, którą kochał w sposób dla tych czasów charakterystyczny: egoistycznie i ślepo. Tylko Polska się dla niego liczyła a jego postawa była wyżej budowana dzięki innym książkom podobnie skonstruowanym. Jan Chryzostom Pasek uważał, że można kochać tylko Polskę, zaś na inne narody patrzył ze wzgardą. Ciasnota jego poglądów politycznych a także krótkowzroczność nie pozwalały mu na szersze ogląd Rzeczpospolitej. Sam często i mężnie bronił ojczyzny, walczył jak lew nie szczędząc krwi, zwłaszcza gdy ponosiła go… nadzieja łupu, o czym nie zapominał nigdy. Był wierny królowi, ale też brutalny, gdy łupił innych. Jego postawa może zastanawiać. Sama idea pamiętników budzących patriotycznego ducha jest dobra, ale przedstawiany w niej przykład co najmniej wątpliwy. Nie da się jednak ukryć, że jest to doskonałe świadectwo tamtych lat, a postawa prezentowana przez bohatera jest popularna, za którą podążyli też inni.

Kolejną postacią, której zachowanie można łatwo podporządkować tematyce narodowościowej i budowanej w duchu patriotycznych pobudek jest Konrad Wallenrod Adama Mickiewicza. Jego postawa jest bardzo romantyczna a zarazem bardzo treściwa. Książka powypełniania jest wzorem postaw. Od samego Konrada, przez Halbana, po Aldonę – córkę Kiejstuta i żonę Wallenroda. Konrad lub Alf Walter to bohater specyficzny, przykład byronicznej postaci. Jego życie znajduje swoje odzwierciedlenie w małżeństwie i dopiero w chwili obowiązku walki staje się tragiczne. Prezentuje on nurt walki jednostki przeciw wszystkim i dążącej do zrealizowania celu dobra całego narodu jakim jest wolność. Symbolizuje on odwagę i męstwo, co w nurcie romantycznym jest dość charakterystyczne. W swojej zachowaniu zmierza do realizacji także innych celów. Duchowość, mesjanistyczny charakter jego zachowania, próba brania na swoje barki ciężaru podejmowania decyzji o sukcesie i porażce sprawia, że jego marzenia spisane na stronach tej powieści poetyckiej, łatwo wdzierają się do naszej wyobraźni i chcąc, mniej lub bardziej wcielamy się głównego bohatera. Razem z nim dokonujemy niezliczonych i wręcz nieprawdopodobnych czynów. Takie zachowanie skłania nas do myślenia, że wiele rzeczy jest możliwych i nawet najtrudniejsze są do realizacji. Pobudzanie wyobrażeń jest bardzo groźną bronią. Blaise Pascal pisał, że „wyobraźnia jest pierwszym wichrzycielem rozumu” W epoce romantyzmu trudno mówić nawet o ścieraniu się racji serca i wiedzy, doświadczenia. W tym okresie bohater jest wojownikiem o dobro ogółu. To on jest blisko Boga, Stwórcy, to w imię wyższych idei podąża za głosem serca. Konrad Wallenrod używa podstępu i zdrady, poświęca honor i zbawienie dla sprawy kraju. U źródeł powstania tego utworu stoją poważne pytanie moralne o tematyce patriotyczno-narodowościowej. Mickiewicz jako wizjoner często zastanawiał się nad losem Polski i Polaków sąsiadującej z tak wielkim mocarstwem jakim jest Rosja. Utwór poprzedza motto z dzieła włoskiego pisarza politycznego okresu odrodzenia, Niccolo Machiavellego. W tłumaczeniu brzmi ono: „Musicie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walki… trzeba być lisem… i lwem”

Kolejnym przykładem, który pragnę przedstawić jest III część „Dziadów” również Adama Mickiewicza. Jego bohater to również Konrad – więzień – poeta zamknięty w celi klasztoru bazylianów. W jego przemyśleniach więziennych uwidacznia się romantyczne podejście do pojęcia wolności jako swobody ducha.

Wcześniej przemienił się z romantycznego kochanka Gustawa z IV części Dziadów w wojownika o wolność – Konrada. Pragnie zmierzyć się z Bogiem jako istotą najwyższą, ale ponosi klęskę i nie zdobywa „rządu dusz” Mówi o sobie, jako o następcy, jako o kimś równym Bogu, chrzci siebie imieniem czterdzieści i cztery. Duma i bluźnierstwo zostaną mu wybaczone dzięki modlitwie Księdza Piotra i miłości Konrada do Matki Boskiej. W ostatniej scenie bohater przybywa na obrzęd Dziadów, a dawna kochanka rozpoznaje go wśród zesłańców w głąb Rosji.

Jest to utwór przerabiany przez każdego nauczyciela w każdej szkole. Poszukiwanie w niej motywów narodowościowo – niepodległościowych jest bardzo proste, a bohaterowie są jasno określeni – kto jest dobry a kto zły. Jedynie główna postać wymaga od nas osądu moralnego. Czy to postać Konrada czy Księdza Piotra, czy pani Rollinson pokazuje nam, że wybierając tylko jedną drogę można być czegoś pewnym. Nasz bohater jest rozdarty wewnętrzne, splątany sprzecznościami. Jego postać jest tragiczna. Osąd i siedzenie w więzieniu pogłębiają tylko frustracje i zmęczenie. Z drugiej strony mamy osoby Senatora i doktora, który doskonale poradzili sobie w obowiązującym stanie rzeczy. Matka Rosja, za wierność sowicie ich wynagradza, ale służalcze zachowanie jest karane, jak to mamy na przykładzie doktora, w którego trafia piorun. Autor pokazuje, że istnieje pewna sprawiedliwość na tym świecie, ale nie może ona się obejść bez ofiar.

„Pan Tadeusz” to kolejna, tylko obszerniejsza relacja, jaką zdał nam Adam Mickiewicz. W jego epopei możemy odnaleźć wachlarz zachowań. Są postacie, które pieniądze zmieniły, ale nie pozwoliły osiągnąć spokoju, są też ludzie uwikłani w tryby historii a także niewinni i ci, co są po prostu biernymi obserwatorami. Typowym przykładem wołającym o porównanie jest zachowanie Sędziego oraz Księdza Robaka. Obaj zjednoczeni w jednej idei – dobra Polski a także patronatu nad Tadeuszem i Zosią – mimo jednakowych celów ich drogi dojścia do nich nieco się różnią. Losy Księdza silnie naznaczyła historia, był całkowicie oddany sprawie narodowej, czego przykładem jest aktywność na frontach napoleońskich. Przebywał w więzieniach, był działaczem politycznym. Jacek Soplica jest wzorem polskiego patrioty. Jego wewnętrzne przeobrażenie ma symbolizować przemianę całego narodu szlacheckiego, który powinien poświęcić się idei wolności i dobra kraju, odstawiając pychę i dumę. Jego brat – Sędzia jest nieco inną postacią, ale również zasługującą na szacunek. To on strzeże etykiety dworu, pilnuje porządku oraz tradycji. Jest wzorowym gospodarzem, który prawa natury i społeczne szanuje ponad inne. Rytm jego życia wyznacza wieś i porządek świata przyrody.

Zbiorowym bohaterem „Pana Tadeusza” jest szlachta oraz Zaścianek. To na ich przykładzie Mickiewicz prezentuje rozłam polskiego społeczeństwa. Dla niego ich kłótliwość, arogancja i lekceważenie jest niedopuszczalnym elementem ich kultury.

„Kordian” Juliusza Słowackiego to kolejny „podręcznik” romantycznej postawy. Słowacki zawarł w niej całą syntezę romantyzmu – jako dzikiej i nieopanowanej chęci wolności. Głównym przeciwnikiem głównego bohatera jest on sam. Najcięższą walkę toczy on wewnątrz siebie. Kordian to polemika z wizją mesjanizmu przedstawioną przez Mickiewicza w III cz. Dziadów. Słowacki rozpowszechnia ideę krwawej zemsty i spisku. Jego bohater dąży do zabicia cara, ale w finałowej scenie przegrywa. Jest on symbolem samotności całego rodu ludzkiego oraz zwątpienia w optymistyczną wizję historii. Obecny także jest w książce Słowackiego motyw pierwiastka zła w historii, fatalizm dziejów.

Kordian szuka odpowiedzi na pytanie o przyczynę klęski powstania listopadowego, której analizę przeprowadził w Przygotowaniu. Słowacki nie widzi w moralnej i politycznej klęsce szans na przyszłe odrodzenie się narodu. Bezkompromisowo ocenia on przywódców powstania.

Czytając Kordiana można wysnuć wniosek, że nawet jeśli próbujemy coś robić należy opierać się na solidnych postawach, czego zabrakło przywódcom – starość i nieumiejętność podejmowania decyzji – przyczyniły się w dużej mierze do klęski.

„Gloria victis” Elizy Orzeszkowej to utwór, którego specyfika tkwi w jego kompozycji. Opowieść jest dość prosta, lecz wplecienie jej jako dialogu wiatru z lasem potęguje wrażenie duchowości i smutku opisywanych wydarzeń. Przedstawiony nam jest kawałek powstania i trójka bohaterów. Brat z siostrą i ich przyjaciel zadłużony w pięknej dziewczynie. Historia, wojna zmusza dwóch mężczyzn do walki w czasie której giną. Ona pozostaje sama. Bez brata i bez miłości. Odebrano jej dwa wielkie uczucia, które żywiła do najbliższych pozostawiając ból i tęsknotę. Ich postawa charakteryzuje się odwagą i determinacją. Umiejętność ponoszenie największej ofiary w chwilach powstania jest bardzo ceniona. Nałkowska opisuje smutny epizod ludzi zaplątanych w tryby historii. Sam tytuł głosi chwałę zwyciężonym, ale zwycięzcom moralnym.

„Przedwiośnie” to z kolei powieść Stefana Żeromskiego. Wizja Szklanych Domów – to idealistyczna wizja Polski, którą głosił ojciec Cezarego Baryki. Opowiada on o Polsce jako krainie mlekiem i miodem płynącej. Jest to arkadia, którą zostawił za sobą i do której bardzo tęsknił. Swoje uczucia przelał na syna, którego późniejsza wędrówka zmierza do Polski. Żeromski przedstawił w „Przedwiośniu” także koncepcje „gajowszczyzny” – dość popularnego sposobu myślenia w międzywojennej Polsce. Gajowiec wierzy w reformy ekonomiczne, powolne wychodzenie z zaszłości z zaborcami oraz konieczność dużej ilości pracy poświęconej ojczyźnie. Istnieje także trzecia koncepcja – komunistyczna wizja Lulka. Niepopularna wizja zjednoczenia klas niesie w sobie duże ryzyko rządu ciemnoty oraz rozwoju nepotyzmu.

W innym utworze, Stefan Żeromski porusza kwestie powstania listopadowego. Nowela „Rozdziobią nas kruki, wrony…” jest prezentacja dwóch zachowań charakterystycznych dla społeczeństwa tego okresu. Jest postać posłańca i chłopa – oraz zarysowana przepaść społeczna miedzy nimi. Powstaniec – Wernyhora wiezie broń dla oddziałów partyzantki, ale nieszczęśliwie napotyka patrol Moskali. Scena kończy się opisem strasznej śmierci powstańca. Po chwili tą samą droga idzie chłop – i ściąga z powstańca buty. Bezcześci jego ciało kradzieżą. Żeromski pisze o jego mściwości, wyrównaniu rachunków za lata niewoli. Pokazuje paradoks jak Polak staje się Polakowi wilkiem. Smutna historia głęboko zapada w pamięć i skłania do refleksji nad naszym postępowaniem. Cała scena obrazuje stan świadomości ówczesnego społeczeństwa, stosunek chłopa do powstania styczniowego oraz jego niskie morale. Także późniejszy atak wron, które zjadają mózg jest symbolem – a wokół nadciąga „czarna, złowroga noc”. Utwór wymaga od nas postawienia diagnozy stosunków międzyludzkich panujących wśród Polaków, i niestety, jest to smutna konkluzja noweli.

„Wierna rzeka” to z kolei powieść powstała w 50 -tą rocznicę wybuchu powstania styczniowego, podczas gwałtownych polemik ideologicznych o przyszłą drogę polityczną Polski. „Wierna rzeka” została napisana na podstawie opowiadań o powstaniu styczniowych, jakie słyszał Żeromski. Jest to powieść miłosna, a zarazem artystyczna synteza stosunków Żeromskiego do powstania 1803 roku. Autor odtworzył wiele szczegółów z walk powstańczych na kielecczyźnie, na przykład z takich walk jak bitwa pod Małogoszczem. Żeromski nazywał opowieść „klechdą domową” podkreślając związek o „Wiernej rzeki” z rodzinnymi doświadczeniami i tradycjami.

Książka opisuje romantyczną historię dwojga ludzi z różnych sfer na tle bieżących wydarzeń politycznych. Motyw społeczny jest tutaj ukazany przez stosunek chłopów do powstania, który jest bardzo ostro krytykowany przez Żeromskiego oraz przez mezalians kochanków, dysonansie pomiędzy arystokracją a uboższa szlachtą, rozdźwięku, który uniemożliwia małżeństwo.

Także „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej rysuje przed nami stosunek chłopów do powstania styczniowego, ale przede wszystkich obraz społeczeństwa polskiego w latach 80-tych XIX wieku. Łatwo zauważalny przekrój warstw społecznych oraz stosunek do elementarnych (wg. autorki) wartości. Praca jest symbolem przede wszystkim rozsądku i rzetelności – jest to postulat najbardziej eksponowany. Orzeszkowa udowadnia wartość pracy, porównuje społeczeństwo do organizmu. W powieści znajdziemy: arystokracje, szlachtę ziemiańską, szlachtę zaściankową – schłopiałą. Dla Nałkowskiej najwyżej postawione warstwy wymagają reform i zmian.

. Z kolei „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego również zawierające się w nurcie opisującym społeczeństwo – pomieszanie inteligencji krakowskiej z chłopstwem z Bronowic wydaje się być jeszcze bardziej krytyczna. Według Wyspiańskiego chłopi są egoistycznymi, myślącymi tylko o swojej zagrodzie chciwi prostacy, których wewnętrznie zdziera zazdrość i pazerność. Inteligencje ocenia jako bierną i niezdolną do czynu. To oni, śmietanka towarzyska jest przygnieciona przez rzeczywistość i słaba, nie radzi sobie z zastanymi problemami. Popularną „chłopomanię” autor ocenia jako pozerską i krótkotrwałą, gdyż nie ma między tymi warstwami zaufania, a „ludomania” jest tylko chwilową modą. Wyspiański nie unika tematu powstania i polityki. Symbolicznie Złoty Róg nawołuje do walki o wolność, do nadania sygnału wyzwolenia. Złoty Róg ma moc wyzwolenia ludzi z letargu. Krytykuje w swoim utworze także pańskość i prywatę – symbolizowaną przez pawie pióra. Postać Jaśka, który wyciąga ręce po „swoje” zaprzepaszcza szansę wyzwolenia Polski. Ten epizod nawołuje do poszanowania i przede wszystkim postawienia spawy publicznych i narodowych ponad interes jednostki. Innym, równie nośnym symbolem „Wesela” jest Chochoł. Jest on zaproszony na wesele i symbolizuje zło, destrukcje. Jest to krzak bez życia, ukryty w słomie, martwy – symbolizuje przez to przegraną sprawę narodową, z kolei czeka również na wiosnę, wówczas się budzi do życia i rozkwita najpiękniejszym z kwiatów. W „Weselu” roztacza się wizja społeczeństwa zatopionego w marazmie i zmęczeniu, niezdolnego do podjęcia decyzji za siebie, a także poprowadzenia Polki do przodu.

U Witkacego w „Szewcach” odnajdziemy zupełnie coś innego. Przedstawia on nam oto „morowe szewskie chłopy”. Prezentuje dziwnych przedstawicieli różnych klas. Jest Prokurator, Księżna, szewcy i na końcu Hiper-Robociarz. Sprawa wygląda tak, że Prokurator zamyka szewców w leniwni, aby przeżyli mękę lenistwa. Wszyscy aresztowani bohaterowie tęsknią mocno do pracy – ale dzięki szczęśliwego zbiegowi okoliczności – udaje im się uwięzić Prokuratora i wreszcie zając się pracą. Obserwujemy tutaj bohaterów na tle nagłych zamian społecznych, co wymaga od nich podejmowania decyzji i szybkiej adaptacji. Same wydarzenia nie maja określonego miejsca ani nie są wynikiem działania konkretnych spraw. Generalizując można stwierdzić, że ta ciągła rewolucja, zmiany systemowe dzieją się wśród nas na co dzień. Witkacy analizuje przemienność władzy, stwierdzając, że dobrobyt, a nie idea jest tu z reguły celem i zmieniają się tylko osoby przy politycznym korycie. Autor szuka sensu w pracy, ale tez jej racjonalizacji a także stara się wyłonić jakąś wizję przyszłości. Jak dotąd większość twórców opierała się na przeszłości, a dopiero Witkiewicz zauważa zagrożenie, te trudne chwile dziejowe dla każdego z nas w naszym codziennym życiu, pracy.

Bardzo ważnym okresem, wręcz o apokaliptycznym charakterze były wydarzenia II Wojny Światowej. Niewątpliwie jednym z najpiękniejszych świadectw z tamtego okresu jest „Inny świat” Gustawa Herlinga – Gruzińskiego. Opisuje on przeżycia w obozie pracy w Jercewie. Książka rzeczywiście przedstawia inny świat – obozowe mordownie i zmęczenie – gdzie nie trzeba używać myśli tylko pracować dzień i noc. Kształtuje się w więźniach tępotę i posłuszeństwo. Jest to obraz przerażający i budzący dziwne uczucie nawet niesmaku. Prezentacja zachowań ludzi w chwilach dla nich trudnych często wykracza poza ramy logicznego wyobrażenia, a zachowania bohatera cechuje rzeczowość i chłód emocjonalny. Lekkim romantycznym, bo heroicznym motywem walki Gruzińskiego z oprawcą był opis jego głodówki i buntu. Psychiczne załamanie człowieka, doprowadzenie do skraju wyczerpania często zmierza do obłędu. Gruziński prezentowany jest jako ten, który sobie poradził z selekcją i niszczeniem słabszych, ze śmiercią i myślą o samobójstwie – jako akcie samostanowienia.

Również relacją, tylko ze skutków jakie pozostawia po sobie obóz jeniecki są „Opowiadania” Tadeusza Borowskiego. Widzimy w nich człowieka zniszczonego przez reżym, to jest ten, który sobie poradził. Borowski kształtuje swojego bohatera wzorując się na sobie. Widzi te cechy, które męczą go i gnębią pogłębiając frustracje, jednak nie sprzeciwia się temu. Widzi w sobie ofiarę i akceptuje swoją bezsilność wobec masowej i ciągłej śmierci i zbrodni. Jest on „zmuzułaniony” – upadły moralnie, fizycznie i egoistyczny w obronie życia. Rzeczywistość obozowa do suma przemocy, a ludzie to kompilacja siły i uległości. Tadek nieźle sobie radził. Ponieważ wkręcił się do służb medycznych mógł lepiej żyć i pomagać jednocześnie narzeczonej. Jego poczucie bezpieczeństwa rosło. Bez problemu mógł chodzić „na transporty”, siedział w oknie, gdy inni siedzieli na apelu.. .Mimo że może się wydawać, że stoi z boku z wielkim realizmem opisuje ból i rozpacz w bloku kobiet, tą nieznośnie ciężką i przede wszystkim nieludzką pracę.

Trudno jest ocenić Vorarbeiter’a Tadka – gdyż mimo wszystko ma w sobie uczucie – jakim jest miłość do dziewczyny. Ten „atak serca” przytrzymuje go przy życiu a inteligencja to umiejętność przystosowywania się do zastanych warunków. Trudno też jest odmówić racjonalizmu w jego działaniu. Gdyby przeanalizować je, doszlibyśmy do wniosku, ze jest to jedyne rozsądne rozwiązanie dające możliwość przetrwania. Nie możemy ocenić tej postawy, nie jesteśmy do tego uprawnieni, jedyne co nam pozostało, to skrytykować totalitaryzm, system hitlerowski jako niszczący i społecznie szkodliwy.

Inną powieścią z okresu współczesnej literatury jest „Początek” Andrzeja Szczypiorskiego. Jednym z tematów jaki ona porusza jest stosunek Polaków do holokaustu. Krzywda wyrządzona narodowi żydowskiego, zbrodnia faszyzmu jest tematem bezspornym, nie szukającym usprawiedliwienia. Rodziny kupców, inteligentów oraz Żydów są bohaterami powieście a na ich życiorysach jest malowany obraz shoah. Problem postawy Polaków wobec kwestii żydowskiej jest sporny i wymaga przedyskutowania. Autor ukazuje momenty pięknej i heroicznej walki o ich życia, dramatycznych prób pomocy, ale także jak Piękny Lolo, portrety ludzi, którzy zbijają majątek na nieszczęściu innych. Pokazuje strach i niechęć warszawiaków na widok Żyda, karuzelę koło murów getta, który to motyw zostanie potem użyty przez Czesława Miłosza. Szczypiorki ani gloryfikuje ani nie potępia zachowania Polaków. Patrzy na to wszystko dystansem lecz zdecydowanie naświetla rażące przykłady niesprawiedliwości oraz okrucieństwa. Andrzej Szczypiorki ukazuje postacie nie tylko kryształowe i te nieco mniej, przez co zyskuje na obiektywizmie.

„Mała Apokalipsa” Tadeusza Konwickiego to książka w której znajdziemy wymiar polityczny przedstawionej sytuacji. Jest to powieść – protest przeciw systemowi totalitarnemu. Konwicki ściera się z rzeczywistością i w sposób nieraz karykaturalny prezentuje codzienne życie w systemie. Bardzo wyraźnie zaznacza się nawiązania do Orwella i absurdów jego powieści. Autor śmieje się z dyrektyw, z wprowadzania porządku i szeregowania spraw, które nie sposób uszeregować. Zatarcie się granic między państwami, wprowadzanie „obowiązujących” norm, anonimowość i miałkość masy życia – to są elementy permanentnie wyśmiewane w książce. Konwicki przedstawia świat komunistyczny jako element propagandy, jako wolę do spełnienia, marzenie nieosiągalne. Chwile w których zauważamy jego absurdalność, to po prostu momenty prostego porównywania z rzeczywistością nie komunistyczną. Pokazuje on groteskę, przejaskrawienie zachowań i postaw. Sam akt samospalenia bohatera należy odczytać jako protest. Wolny, od tej zakłamanej i chorej rzeczywistości, człowiek staje się dopiero w obliczu śmierci. Nasze grzechy to: służalczość i prywata, zdrada i zniechęcenie.

Dziś, kiedy jesteśmy już w NATO i UE, należy przeprowadzić rewizje naszego zachowania i zastanowić się dokąd zmierzamy. Próby oceny tego, czy nawet symbolicznej analizy powinien przeprowadzić każdy z nas, w osobności. To co dzieje się na scenie politycznej często jest obrazem tego, co dzieje się wśród nas. Wiadomości docierające ze szklanego ekranu alarmują, wznoszą protest. Często rozdrabniają się a to całe zło, które nas dzieli znajduje się w każdym z nas.

Zmiany społeczne zawsze były uwarunkowane rozwojem, poziomem wykształcenia i zamożności. Wystarczająca ilość pieniędzy zawsze załagodzi dylematy moralne i etyczne niedogodności, a obserwacja i nauka na błędach innych pozwoli nam zawsze sprytnie wybrnąć. „Ten kto nie pamięta przeszłości jest skazany na to, że ją przeżyje powtórnie” – pisał Georgie Santayana, i należy zastanowić się, czy nasze zachowanie może być inne, czy jest jakaś trzecia droga? Arystotelesowski złoty środek umożliwi nam podążanie względnie bezpiecznym szlakiem, a to jakie decyzje podejmiemy w chwilach historycznie zmiennych, napięcia i presji – będzie zależeć od nas, naszego wychowania i tego, czy jesteśmy etycznie dzielni i wierzymy w to, co czynimy.

Ideał nie sposób osiągnąć, można do niego zmierzać. Sens jest w drodze, a próby przewidzenia naszego zachowania z góry są skazane na porażkę. Bo czy ktoś z nas chce odpowiadać za innych? Kto pragnie powziąć na swoje ramiona ten ciężar? Czas pokaże, a według mnie jest to jedyny sprawiedliwy sędzia.

Bibliografia

Literatura przedmiotu:

  • „Pamiętniki” – Jan Chryzostom Pasek
  • „Konrad Wallenrod” – Adam Mickiewicz
  • „Dziady cz. III” – Adam Mickiewicz
  • „Pan Tadeusz – Adam Mickiwicz
  • „Kordian – Juliusz Słowacki
  • „Groria victis” – Eliza Orzeszkowa
  • „Przedwiośnie” – Stefan Żeromski
  • „Rozdziobią nas kruki, wrony” – Stefan Żeromski
  • „Wierna rzeka” – Stefan Żeromski
  • „Nad Niemnem – Eliza Orzeszkowa
  • „Wesele” – Stanisław Wyspiański
  • „Szewcy – Witkacy
  • „Inny Świat” – G. Herling Grudziński
  • „Opowiadania” – Tadeusz Borowski
  • „Początek” Andrzej Szczypiorski
  • „Mała Apokalipsa” – Tadeusza Konwickiego

Literatura podmiotu:

  • Historia literatury – Julian Krzyżanowski
  • Wstęp do filozofii – Adam Węgrzecki
  • Arcydzieła literatury polskiej – Interpretacje. – Stanisław Grzeszczuk i Anna Niewolak – Krzywda

Dodatkowe materiały:

1) Reprodukcje obrazów:

  • Artur Grottger – „Pożegnanie powstańca”
  • Sceny z Pamiętników Jana Chryzostoma Paska
  • „Walka” Witkacy
  • „Hołd Pruski” Jan Matejko
  • „Konstytucja 3 Maja 1791” Jan Matejko

2) Fragmenty filmów:

  • „Pan Tadeusz” A. Wajda,
  • „Przedwiośnie” – F. Bajon,
  • „Wierna rzeka” – T. Chmielewski,
  • „Pianista” -R. Polański
  • „Mała Apokalipsa” Costa Gavras

Małżeńskie dramaty wpisane w literaturę. Scharakteryzuj problem na wybranych przykładach. Przyczyny i konsekwencje ludzkich dramatów

PLAN

Wstęp:

Wielość znaczeń, przyczyn i odniesień pojęcia małżeńskich dramatów – ze względu na punkt widzenia (żona, mąż, dzieci, rodzina)

Rodzaje przyczyn tragedii rodzinnych:

  1. brak miłości (miłość nieodwzajemniona)
  2. konflikt charakterów, postaw życiowych i oczekiwań partnerów
  3. czynniki zewnętrzne (zawodowe, dziejowe, materialne, itp.)
  4. różnica pochodzenia społecznego (brak zrozumienia)

Rozpad małżeństwa lub odbudowanie go na nowo – jako konsekwencja przeżytych dramatów (konflikt jako ‚oczyszczająca burza’ lub ‘niszcząca nawałnica’)

Kolejność prezentowanych argumentów:

  1. Wizja dramatów małżeńskich w Biblii, Józef i Maria jako wzorowe małżeństwo; życie według „X przykazań” – aktualność i sens; miejsce wiary i przysięgi małżeńskiej.
  2. Motyw małżeństw w średniowieczu, rola kobiety i mężczyzny w związku – trudności małżeńskie
  3. „Legenda o świętym Aleksym” – powołanie służby Bogu jako przyczyna dramatu małżeńskiego
  4. Wiersz Kazimiery Iłłakiewiczówny „Opowieść małżonki świętego Aleksego” (od strony żony)
  5. Konflikt charakterów i postaw w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej na przykładzie Emilii i Benedykta Korczyńskich
  6. „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej – Barbara i Bogumił – małżeństwo z rozsądku – mimo różnic.
  7. „Granica” Zofii Nałkowskiej – małżeństwo Zenona Ziembiewicza z Elżbietą Biecką
  8. a) zdrada – jako przyczyna konfliktu małżeńskiego i dezintegracji małżeństwa
  9. b) poniesienie przez Zenona odpowiedzialności za swoje czyny – samobójstwo jako idealne rozwiązanie dramatu małżeńskiego ?!
  10. Moralność pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej – dramat rodzinny ‘z przymrużeniem oka’
  11. Małżeństwo jako ‘pozorny’ związek (brak więzi i porozumienia)
  12. Różnica temperamentu małżonków jako przyczyna niezrozumienia – spokój i opanowanie kontra żywiołowość, kłótliwość i zaściankowość.
  • „Chłopi” Reymonta – wizja małżeństw Boryny i Jagny oraz Antka i Hanki – ich problemy oraz wzajemne powiązania.
  • Wesele – Stanisława Wyspiańskiego – konflikt pochodzenia Pana i Panny Młodej – różnice społeczne podłożem uprzedzeń.
  • Milan Kundera i małżeństwo – związki oraz ich konflikty we współczesności. (różne powieści)
  • Amos Os – „Dotknij wiatru, dotnij wody” – Pomeranz i jego żona Stefa – pochodzenie oraz poglądy na świat, różnice wykształcenia i priorytetów życiowych
  • Janusz Głowacki „Z głowy” – środowisko kształtuje relacje z żoną, wizja współczesna małżeństwa.

Podsumowanie:

  1. Konflikty i dramaty jako nieodłączny element małżeństwa, wynikający głównie z niezrozumienia – blaski i cienie małżeństwa
  2. Dramaty współczesne i sposoby ich rozwiązywania.
  3. Małżeństwo jako filar społeczeństwa . Perspektywy małżeństwa; małżeństwo dziś: moda czy przeszłość?

Małżeńskie dramaty wpisane w literaturę. Scharakteryzuj problem na wybranych przykładach. Przyczyny i konsekwencje ludzkich dramatów.

Dramat wg. słownika PWN to nieszczęście przeżywane przez jednostkę lub zbiorowość, powikłanie życiowe, ciężkie przeżycie. To coś, co wyrasta między nami i rośnie w siłę z każdym słowem, gestem, spojrzeniem. Uciec czasem nie ma jak, pozornie można zostać w dystansie, lecz w głębi czuć dysonans między tym, co w głowie i sercu. Dramat to wynik uczuć, często burzliwych i gwałtownych. Wybucha i jego żar tli się mocno i pewnie. Z czasem przygasa, tłumiony zanika, czasem nie powraca, czasem pozostaje na zawsze…

Jednym z najczęściej spotykanych dramatów jest ten, zrodzony między małżonkami. Każdy ma rodziców i czasem widział ostrzejszą wymianę zdań, czasem rękoczyny, gwałtowne i bolesne ruchy – to często od nich zaczyna się sącząca się rana. Wszystko to w naszej przestrzeni życiowej, świecie dziecka, czy kiedy dojrzewamy, może sami mamy już rodziny. Powoli to wszystko miedzy nami uspokaja się, aklimatyzuje się, nawet to akceptujemy, lecz pewien osad pozostaje. Obserwujemy rodziców, męża czy żonę, szukamy kogoś, kogo znaliśmy, kogo wydawało nam się, że znamy, z kim spędzaliśmy tyle czasu tak miło, a teraz nic do siebie nie pasuje.

Patrzymy i oceniamy. Niektórzy wcielają się w ofiary, pokornie przyjmując los, inni walczą i dumnie pojedynkują się. Wszystko, co ich łączy to konflikt, wewnętrzny spór, rozdarcie.

Przychodzi znikąd. Tak po prostu, rano, czy po pracy coś nas uwiera, wierci dziury, wtedy wylewamy z siebie tą gorzką cykutę, co zatruwa wszystko wokół to: ”Bo ona mnie nie kocha, albo on gorzej zarabia, w ogóle nie potrafi mnie zrozumieć” W gruncie rzeczy jest to dramat w nas samych, taka nasz mała bitwa, kampania ze sobą. Oczyszczająca lub niszcząca. Wystarczy jedno słowo zbędne, ale tak mocno w nas siedzące, że potrafimy powiedzieć je nie w porę. To tak jakby podcinać gałąź, na której się siedzi. Niektórym się udaje. Albo rozwieźć albo przetrwać. Co, kto woli? Kto, czego oczekiwał?

W literaturze jest jak w życiu. Nie sposób uciec w niej od spraw tak ludzkich jak różnica zdań, poglądów, czy ukrytych pragnień. Książki i ich autorzy wplecieni w życia losy, czasem przenosili to na papier, czasem opisywali to, co im się wydawało, lub doświadczyli.

Dla niejednej osoby wzorem małżeństwa jest Maria i Józef. On wierny, uczciwy i kochający, ona cicha, oddana i posłuszna. Wizja roztoczona w Biblii jest idealna. Pracują, kochają się i czekają. Czekają na spełnienie, na chwile, które wypełnią przestrzeń między nimi, na dziecko. Trudno wyobrazić sobie lepszych rodziców. Zadanie, przed jakim zostali postawieni wzmocniło ich wiarę i zaufanie. Przysięga, która sobie złożyli i przed Bogiem była aktualna zawsze. Zbudowali coś, czego można im zazdrościć, co należy naśladować. Dramat w ich życiu raczej nie zaistniał, zastanowić się można jedynie, czy natchnienie ich życia przez wychowanie Syna Bożego mogło doprowadzić do zwiększenia ciężaru ich życia? Skazali siebie przez to na wieczne porównywanie z innymi, na naświetlenie rentgenem społecznym, co jest męczące i buduje strach i stan zagrożenia. Powierzenie im tak odpowiedzialnej roli było automatycznym skazaniem ich na dramat utraty dziecka – co dla rodziców jest największym bólem oraz wiecznego stania w Jego cieniu.

Wydaje mi się, że opowieść o dramatach trzeba zacząć od nich, od tych, których życie, choć było bliskie ideału a relacje wzorowe – nasączone było bólem i gorzką powinnością. Oprócz tego przykładu, Bóg zesłał na ziemię jeszcze jedną wskazówkę jak poradzić sobie z życiem i z dramatem małżeńskim także. „X przykazań” jest bez wątpienia drogowskazem jak ich uniknąć.

W wiekach średnich role się nieco odwróciły, a system życia przekwalifikował i podzielił. Świat składał się z tych, co żyli na zamku, wśród rycerzy i pięknych dam, i tych, co w błocie borykali się z suchym gardłem i palącym pragnieniem. Ona czeka, a on dzielnie walczy – to literacki standard. Kobieta stoi w cieniu swojego męża, zawsze idzie po jego prawej stronie. Legenda o św. Aleksym nieco do tego odbiega i opowiada nam historię męża, który zostawił żonę w imię idei świętości i ascetyzmu. Stosował się do zaleceń św. Augustyna, którego ogarniała chęć pojednania swej duszy z Bogiem. Doskonałym przykładem spojrzenia żony Aleksego na ich związek i jego odejście jest „Opowieść małżonki świętego Aleksego” Kazimiery Iłłakiewiczówny, wiersz nawiązujący do tej legendy. Autorka wplata w nim w usta podmiotu lirycznego, opowiadanie żony świętego o bólu nadziei, rozpaczy i tęsknocie. Aleksy w swoim dążeniu do świętości zapomniał o krzywdzie, jaką uczyni swoim bliskim. Jego zachowanie budzi wątpliwości, czy ślepe dążenie do doskonałości, do bliskości z Bogiem kosztem innych to dobre rozwiązanie? Jego odejście z domu stało się początkiem dramatu życiowego jego bliskich. Niewątpliwie Bóg nawołuje do kochania bliźnich jak siebie samego, ale Jego poglądu na sprawę Aleksego i jego żony możemy jedynie się domyślać.

Innym przykładem lektury, w której możemy odnaleźć dramat małżeński jest „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Benedykt i Emilia są przykładem małżeństwa, która zostało źle dopasowane. Mąż jako wielki patriota, z cieniem nacjonalistycznych poglądów, ona rozpuszczona i leniwa hipochondryczka – tworzyli parę, która nawet przy najsilniejszych chęciach, zbyt mało miała miedzy sobą powiązań. Jej kosmopolityzm kontra jego polskość, jego racjonalizm versus jej płochy i naiwny idealizm. Kompletne przeciwieństwa złączone węzłem małżeńskim były skazane na konflikt. Konflikt poglądów, wyznawanych wartości, systemu oceny świata. Dramat tworzący ich związek był nieznośny dla obojga. Trudno czasem jest się pogodzić w życiu ze źle

podjętą decyzją, a w chwili kiedy staje się to oczywiste rozpaczamy. Ona chciała męża romantyka, on pracowitą i posłuszną małżonkę. Choroba nerwowa nie pozwalała jej dostrzec w nim troski i rzeczowej czułości – wciąż pragnęła uniesień, „być wysoko, w obcowaniu obłokom”. Czytając nieskomplikowane francuskie romanse szukała cech bohaterów u swojego męża, Bogumiła Korczyńskiego, a gdy ich zabrakło, skarżyła się na swoją niedolę i trud życia. Cierpiała i męczyła się w tym związku. Różnica pragnień, a tym samym ścieżek i decyzji, jakie podejmowali, wyczerpywała ich psychicznie i nie pozwalała zbudować zdrowej relacji. Eliza Orzeszkowa pokazuje jak ważna we wzajemnych stosunkach jest wola i chęć pojednania. W małżeństwie jej bohaterów, zabrakło prostego aktu wybaczenia i odrobiny zrozumienia a ciągłe trwanie w takiej atmosferze tylko pogłębiało ich dramat. Żyli obok siebie nie wiedząc, że jedność leży tak blisko, w odległości trzech palców na lewo od mostka…

Z kolei Maria Dąbrowska w swojej powieści „Noce i dnie” przedstawiła nam historię życia Bogumiła i Barbary. Ona nieszczęśliwa i zdesperowana po odrzuconej miłości od początku wplątała się w kolejny związek, bez szans na powodzenie. Dokonała wyboru, podejmując się zadania karkołomnego, próby pokochania na siłę. Automatycznie i samodzielnie wpisała siebie w nowy dramat, o wiele trudniejszy do rozwikłania. W swojej decyzji nie widziała krzywdy jaką wyrządziła Bogumiłowi, który ją ukochał. Oprócz siebie, raniła także jego. Na ich drodze życiowej wciąż pojawiały się kolejne rażące różnice, które budowały dystans, a niepokój świadomości popełnienia błędu rósł z biegiem lat. Inne poglądy na wychowanie dzieci, sposobu traktowania ludzi, samego życia ujawniały przepaść między nimi. Ich konflikt nie wyrósł z chwilowych uniesień, ani nagłej zmiany sytuacji, on powoli rozwijał się w nich i plątał ich ścieżki. Droga, której się podjęli była poupychana nieporozumieniami i różnymi interpretacjami, wzajemnymi precesjami. Umiłowanie Barbary do skromności i oszczędności nie przeszkadzało jej w kupnie fortepianu dla dzieci, z kolei raziły ją rozmowy męża z ludźmi, którzy o nich źle mówią. Maria Dąbrowska pokazała jednak, że mimo różnic małżeństwo to trwało. Pewna wewnętrzna deklaracja, a może przyzwyczajenie kazało im pozostać razem. Z całości można wyciągnąć smutny wniosek, że pewnym momencie mimo napotykanych przeszkód po prostu przestaje nam się chcieć cokolwiek zmieniać…

Postacie Zenona Ziembiewicza, Justyny Bogutówny oraz Elżbiety Bieckiej to inny przykład dramatu naszkicowanego w literaturze. Bohaterowie „Granicy” Zofii Nałkowskej są związani ze sobą wspólnym losem. Łączy ich postać mężczyzny zagubionego miedzy pracą, pragnieniami a swoją wyobraźnią i mentalnością. Jego zachowanie, rażąco naganne, nie podlegało jego kompletnej kontroli. Ulega pragnieniom i namiętnościom. Będąc w związku z Elżbietą ma kochankę, którą adoruje i jednocześnie odrzuca. Miota się wewnętrznie miedzy sprzecznymi uczuciami. Raz kocha, potem się odwraca, szuka i próbuje zrozumieć. W swoim zachowaniu chce być sprawiedliwy, ale pragnie pogodzić dwie wykluczające się sprawy. Narzeczona i kochanka rozdzierają go wewnętrznie i chaos panujący w jego sercu pcha go ku krawędzi obłędu – popełnia samobójstwo. Justyna po usuniętej ciąży popychana przez wewnętrzną myśl w szaleństwo i Elżbieta, opuszczona i niekochana – to ich dramaty przez niego obudzone do życia. Pozostają same. Przede wszystkim bez niego w ogóle, ale także bez niego jako sprawy ich problemów. Tytułowa granica zostaje przekroczona szybko. Granica między życiem a śmiercią, między dobrem a złem, krzywdą a pragnieniem. Rosnący niepokój zgaszony samobójstwem jest ucieczką w wąskim tego słowa znaczeniu. Zenon Ziembiewicz zdezerterował ze stanowiska walki z życiem i jego trudnościami, próby załagodzenia sytuacji. Poddał się, gdy wystawiono go na ciężką próbę. Gorycz i czarny smutek narastał między bohaterami z każdym dniem, powoli i systematycznie wypełniał szczeliny ich życia. Nałkowska podkreśla ciężar zdrady, ból jaki wypływa po złamaniu przysięgi wierności. Próby odratowania nadszarpniętego zaufania wydają się śmiesznie błahe i niemożliwe, a czas toczy życie w dół, ku ciemności.

Nieco w innej formie dramat między małżonkami przedstawiła Gabriela Zapolska. Oto jej bohaterka – Pani Dulska – jest przykładem, na który należy patrzeć przymrużeniem oka. Jej zachowanie, bez wątpiania komiczne i teatralne, jest przyczyną waśni w domu. Nie są to kłótnie w zwyczajnym znaczeniu, lecz śmieszne pretensje do męża o jego milczenie i brak zaangażowania. Przejaskrawienie, jakie zastosowała Zapolska w swojej książce miało dwojakie zastosowanie. Chciała ona przez lekką i przyjemną, ale bardzo wyrazistą formę, przybliżyć sprawy trudne, a także przez prostotę i infantylność – pozwolić nam zdystansować się do własnych problemów. Czytając lekturę nie sposób uniknąć wrażenia i pytania o sens związku państwa Dulskich. Różnice charakterów, mimo że w odbiorze powieść jest ciepła i rozluźniająca, wzmacniają ogólną kompozycje farsy. Zapolska każe wręcz, zastanowić się nad sensem związku ludzi wewnętrznie skonstruowanych inaczej. Pan i Pani Dulska leża na antypodach ludzkich zachowań. On stabilny, spokojny i pełen harmonii, ona roztrzepana, gadatliwa trzpiotka. Wzajemnie są przyczyną swoich rozterek. Podglądając ich życie można się zmęczyć, odnieść wrażenie bezsensu tego, co ich łączy.

Wielu ludzi ma bliskie kontakty z kimś, do kogo nic nie czuje, jest z kimś, z kim splótł go figlarnie los, wbrew pragnieniom. Uczucie jako pochodna rozumu, a serce jako towar wymiany za bezpieczeństwo i obecność wydaje się być transakcją uczciwą, lecz nie można nie zapytać o sens takich związków. Bogumił i Barbara, Zenon i Elżbieta oraz państwo Dulscy, to przykłady z literatury polskiej, które zmuszają do refleksji i poważnej rewizji naszego życia i postępowania.

Inny przykładem, w którym dzieje bohaterów przeplatane są dramatem „Chłopi” Władysława Reymonta. Jest to powieść naturalistyczna, w której życie czworga bohaterów to ciąg powiązań emocjonalno – majątkowych. Mamy w niej dwa małżeństwa: Boryny i Jagdy oraz Antka i Hanki. Problemy małżeńskie wynikają tutaj ze zdrady i sporu między dwoma mężczyznami – ojcem i synem. Rywalizują oni między sobą o serce pięknej kobiety, ale oderwanej od świata rzeczywistego, i jakby z trudem odnajdującej się w nim – „artystki”. Ich zachowanie można interpretować jako chęć dominacji jednego nad drugim. Różnice wyznawanych wartości pogłębiają miedzy nimi wrogość, a poczucie nieszczęścia rośnie. Antek to hulaka, młody i wojowniczy kogut, a jego ojciec to stateczny i rozsądny mężczyzna miłujący pracę i porządek. Romans Antka z macochą doprowadza do chorej sytuacji miedzy nimi, zaś pozostawiona Hanka musi zająć się domem, gdzie rozgrywa się jej dramat żony niewiernego Antka. Jednak swoją pracowitością zdobywa szacunek Macieja. Rywalizacja obok zdrady jest chyba najczęstszym paliwem zatargów małżeńskich. Czasem wynika z kompleksów, czasami z próżności i chęci przewagi, czasem przypomina zawody sportowe. I tak samo jak podczas olimpiady, tak i w życiu ktoś wygrywa, a ktoś inny zajmuje drugie miejsce.

„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego to książka, która od początku wpisana była w konflikt. Wynikał on z różnic pochodzenia Pana i Pani młodej – dramat wynikający z ich majętności. On inteligent z Krakowa – Lucjan Rydel, ona – chłopka z podkrakowskiej wsi. Małżeństwo to można podpiąć pod ówczesną „chłopomanię” – dążenie do odrodzenia się społeczeństwa polskiego na przełomie wieków. Różnica wykształcenia oraz zdobytego majątku od zawsze i chyba na zawsze pozostanie problemem. Jest to dramat rodzący się w nas i nas najbardziej dotyczący. Wynika on z kompleksu niższości. Trudno uciec od tak widocznych różnic, nie można ich nie zauważać lub lekceważyć, jednak nie można także popaść w monotonną i permanentną manię porównywania i dzielenia, „co moje, a co twoje”. Próby zjednania sytuacji są bardzo trudne i wymagają wielkiego wysiłku i chęci. I choć każdy, kto zawiera związek oparty na znacznej różnicy pochodzenia twierdzi, że właśnie ten jego będzie zupełnie odmienny od innych, podobnych mezaliansów, należy poszukać wspólnego pola, na którym można zbudować coś nowego. Bohdan Wojciszke w swojej „Psychologii miłości” zaznaczał, że prawdziwe związki opierają się na zaufaniu i zaangażowaniu oraz namiętności, a różnice majątkowe, według niego, nie powinny stanowić barier w tworzonej relacji. Także Erich Fromm w swojej „O sztuce miłości” a także „O sztuce istnienia” odcina się od spraw majątkowych jako mających wielki i definitywny wpływ na szanse związku. Jego idealizm, niestrudzona wiara w możliwości i wolę człowieka kazała zwątpić w sens kapitalistycznych kategorii miłości i poszukania sedna związku w samej jej idei.

Bliższe i o wiele łatwiejsze dziś do wyobrażenia, są związki, które opisuje Milan Kundera w swoich powieściach. Czytając je odnosi się wrażenie, że wszystko się rozumie i choć autor przedstawiając więzi Teresy i Tomasza oraz Sabiny i Franza (w „Nieznośnej lekkości bytu”) nie ucieka od ludzkiego elementu życia – wplatania w codzienność zmęczenia i słabości oraz namiętności – konflikty, które ostatecznie dostrzegamy wydają się nie do uniknięcia. Można doszukiwać się kryzysu współczesnego w małżeństwie, pewną modę, którą obrazuje Kundera. Jako pisarz emigracyjny i pochodzący z Europy Wschodniej – łączy elementy kultury słowiańskiej – z pewną zmianą jaką wymusza na nas współczesne społeczeństwo. Jego bohaterowie uwikłani w żart historii starają się odnaleźć w rozmaitych problemach a przede wszystkim w szarości dnia codziennego. Ich życie zaplątane jest w wyobrażeniach, w ciągłym myśleniu i mniemaniu o czymś. Kundera doprowadza ich do granic wytrzymałości – oczekuje podjęcia decyzji trzymając w napięciu, drążąc i komplikując relacje. Kobiety w jego powieściach są albo zniewolone w związkach z mężczyznami, którzy je zdradzają. Główny ciężar winy spada na nich, samców poszukujących „drogi ujścia” dla żaru w lędźwiach. W ich głowach dzieje się historia powieści, wciąż plączą się w kłamstwach i pragnieniach. Są wśród nich ludzie silni i powierzchownie pewni, wewnętrznie jednak delikatni i krusi, są też nieśmiali i ofiary losu. Dramaty małżeńskie wyrastają z ciszy, „bo o tym się nie mówi” Bohaterowie milczą i czekają na rozwój sytuacji. Obserwują siebie i smutnymi oczami weryfikują fakty. Jest wiele sprzecznych interesów. Często są dwie kobiety, jeden mężczyzna, niechciana ciąża i samotność. To wszystko zmieszane i polance uczuciowym koktajlem.

Książki Milana Kundery, mimo że każda o innym tytule, wiążą się w jedno wielkie pytanie o sens związków, ich role, co robić, kiedy jest tak trudno? Małżeństwo jest fasadą, kotarą, za którą ukrywamy swoje głębokie pragnienia, a na zewnątrz zostawiamy sztuczny, jowialny uśmiech. U Kundery mąż często kocha swoją żonę szczerze, jak doktor Havel, czy trębacz Klima, ale i tak ją zdradza, jak gdyby chciał się upewnić (Klima) w swoim uczuciu albo uciec od jego zbytniej intensywności.

Opisuje też takie związki, w których miłość nie istnieje. Zamiast tego, obserwujemy wspólne życie oparte o „małżeński dorobek”: wspólne podatki, dom, dzieci. Stabilizacja, która łączy i trzyma ludzi przy sobie, ale nie daje szczęścia tylko poczucie swoistego bezpieczeństwa. Radości pozamałżeńskich szuka Agnes, jej siostra Laura („Nieśmiertelność”) a także ojciec obu bohaterek. Małżeństwo to instytucją. Nie jest przygodą, bo miłość gdzieś uciekła, zamiast tego jest pozą na użytek otoczenia – nauczonym zachowaniem. Kundera pokazuje, jak wiele jest jedynie udawaniem. Wierność i oddanie, to pojęcia abstrakcyjne. Barometrem związku jest zachowanie się partnera. Szukanie przyjemności i zadowolenia jest „w porządku” dopóki dopóty druga połowa nie zmusi nas to refleksji, a przede wszystkim uczciwości.

Wątek małżeństw i ich dramatów, a nawet prostego, cichego nieporozumienia jest popularnym motywem spajającym książki. Łatwo wokół takiego elementu obudować powieść wątkami i pewnym moralizmem. W tej kwestii uniwersalnej łatwo zabrać głos i uczynił tak też, Amos Oz w swojej powieści „Dotknij wiatur, dotknij wody”

Jest to powieść, której historia dzieje się w okresie II Wojny Światowej. Jej bohater – Pomeranz oraz jego żona Stefa, są małżeństwem wbrew presji otoczenia. Ona miłośniczka Goethego on syn zegarmistrza odnajdują w sobie miłość i zachwyt. Żyją powoli i spokojnie w miasteczku M. jednak los i ciężar wojny dopada ich i zmusza do podjęcia decyzji. On jako szykanowany Żyd ucieka – ona zafascynowana ideami marksizmu oddaje się w służbę Stalina. Ich życie rozpada się, ale żadne nie rozpacza. Tu nie ma dramatu. On ucieka do kibucu w Galilei, ona rezyduje w mieście pięciu mórz – Moskwie – obserwując świat zza biurka szefowej służb specjalnych. Piękna i wykształcona kobieta, była żona anonimowego Hebrajczyka, wplątana w wielką historię, on wciąż zegarmistrz w ojczystej ziemi. Nie tęsknią. Z prostotą i wiarą oddają się codziennemu życiu, jego trudom i przyjemnościom. Zapominają o sobie, czasem z bólem budzą w sobie wspomnienia, ale już zamazane i mgliste. Głosu swojego nie pamiętają, a wkoło dzieje się tak wiele. Pomeranz odkrywa formułę nieskończoności, Stefę, a właściwie Fiedosiejewą otacza władza. On gdzieś w górach pasie owce, ona w centrum wszechświata – na szczycie współczesnej wieży Babel. Wydawać się może, ze niewiele ich teraz łączy po tej zmianie historycznej, ale odnajdują się – ona przybywa do niego. Piękna Stefa i marzycielski syn zegarmistrza znów są razem, jak gdyby nic nie było choć wszystko wskazywało, że powinno być inaczej.

Inna książką w której możemy odnaleźć wątki małżeństwa i jego problemów jest bez wątpienia „Z głowy” Janusza Głowackiego. Jest to typowa książka autobiograficzna i nie ucieka ona od tematu związków autora. Janusz Głowacki jest przedstawiony w niej jako playboy, chodzące pożądanie a jego związek z żona przeplatany jest problemami finansowo-emocjonalnymi. Dramat symbolizuje ona – samodzielna, samotna – wychowująca dziecko. On odnajduje się w bliskości fizycznej z modelkami i osobami z estrady, jednak zapomina o tym, że ma na wychowaniu córkę. Jego światem jest miasto, Nowy Jork, w którym żyje, ciągłe podróże i plany Brodwayowskich premier teatralnych. Realizuje się kosztem rodziny, co odbija się na atmosferze ogniska domowego. Jego zachowanie nie wynika z wyuczonych wzorców – tak jak u Zenona Ziembiewicza, bo jego rodzinny dom, mógłby posłużyć jako wzorcowy, ale ze środowiska w którym rozwijał się i egzystował. Wśród przyjaciół artystów, osób polujących na szansę sukcesu i tych, którzy pławili się z osiągnięciach – dryfował gdzieś, mniej lub bardziej świadomie szukając swojego miejsca. Miał sukcesy i porażki – ale system wartości przez niego stosowany odciskał się na jego życiu rodzinnym. Trudno jest podejmować „właściwe” decyzje, kiedy wokół życie bardzo się błyszczy, słychać śmiech i gwar. Głowacki zauważa ulotność tych idei, ale trwanie w czymś od lat cementuje nasze zachowanie i trudno jest, przy najszczerszych chęciach, wyrwać się z tego obłędu.

Trudno jednak wyobrazić sobie życie, w ogóle świat bez małżeństw, ceremonii, rodzącej się więzi miedzy nami. Sam akt jest jak wkroczenie do nowych miejsc, tylko naszych i przez nas stworzonych. Dziś, gdy małżeństwo przezywa kryzys, moda na nie słabnie, dyskusja na ten temat odżywa za sprawą małżeństw homoseksualnych. Jakie jest ich miejsce w hierarchii społecznej, jak daleko rozciąga się ich prawo, do życia wśród nas?

Młodzi ludzie mający w swoim życiu plany, małżeństwo widzą jako nudną instytucję opartą na skostniałej formule nie wnoszącej nic nowego. Powszechnie mówi się o nim: „papierek” Sama idea małżeństwa, wzorowana na życiu i relacji zbudowanej przez Józefa i Marię, wydaje się przestarzała, choć kościół katolicki wzywa do poszanowania tego sakramentu. Coraz częściej widzimy nowoczesne formy zawierania związków, np. pod wodą, w spadochronach a firmy prześcigają się unowocześnieniu ceremonii.

Małżeństwo to przede wszystkim wierność i uczciwość wobec drugiej osoby. Szukanie wspólnego języka oraz porozumienia na płaszczyźnie spraw codziennych oraz tych abstrakcyjnych, dalekich i nie dotyczących nas bezpośrednio. To po prostu miłość. Wspólne patrzenie w jednym kierunku. Odnajdywanie wspólnych fascynacji i upodobań. Opieka nad potomstwem oraz nami samymi. Zaufanie, której procentuje zachwytem i błogim poczuciem bezpieczeństwa i spełnienia. Małżeństwo to odpowiedzialna misja, to próba zbliżenia się do siebie, to forma filozofowania. Jest to droga długa, trudna i żmudna. Czasem bardzo odległa od sielankowej wizji roztaczanej przez poradniki i naszą wyobraźnię.

Dziś najpoważniejszym zagrożeniem dla małżeństwa jest niechęć młodych ludzi do niego, lęk przed obowiązkami i trudnościami. Czy to z domu, środowiska czy też ogólnie panującej systemu brak jest jakiejkolwiek zachęty do zawierania związków formalnych. Skomplikowane przepisy, zawiłe paragrafy prawne dotyczące małżeństw nie pozwalają na klarowne opisanie wspólnego życia. Często prawo i państwo są przyczyną dramatów. Przedłużające się sprawy, komplikacje w pracy boleśnie odbijają się na rodzinnym życiu. Życie nie składa się z samej idei miłości, ale także pracy i obowiązków, ich podziału i wzajemnego stosunku. Jednak jakże trudno jest sobie wyobrazić inną rzecz, niż małżeństwo, która w dorosłym życiu mogłaby przynieść nam spokój ducha. W chwilach kiedy czujemy się samotni, porzuceni, kiedy wiatr wieje nam w oczy, osoba bliska dla której nosimy obrączkę jest jak lekarstwo przyłożone do rany. Świat zewnętrzny zadaje nam ciosy, a dom i ognisko domowe to azyl, w którym możemy się skryć i poczuć się bezpiecznie.

Innym zagrożeniem małżeństwa, przyczyną jego dramatów są choroby oraz nałogi. W patologicznych rodzinach trudno odnaleźć choćby wizje szczęścia, a takie środowisko może przyczynić się powtarzania wzorców wyniesionych z domu. „W zdrowiu i chorobie” przyrzeka się wzajemną wierność przed obliczem Boga, lecz kiedy szczęście przestaje sprzyjać, nie wytrzymujemy napięcia i odchodzimy. Rodzimy dramat naszego współmałżonka i pozostawiamy go z nim samego.

Trudno jest zdecydować, czy małżeństwo to przeszłość, czy ma przed sobą jeszcze jakieś perspektywy rozwoju. Już Sokrates z Ksantypa, czy postacie, które zostały omówione – wszyscy oni żyli w związkach, które miały trudności, przeżywały własne dramaty. Łatwo wyciągnąć z tego wniosek, że więcej zależy od nas a nie od czasów w których żyjemy. Człowiek został obdarzony wolną wolą i tylko jego system wartości oraz wyznawanych idei może mieć wpływ na jego decyzje. Bez wątpienia zawarcie związku małżeńskiego wynika z tego, czy będziemy potrafili „skazać się” na życie z drugim człowiekiem przez resztę lat.

Literatura może okazać się dobrym drogowskazem w podjęciu tego zobowiązania. W istnieje w niej mnóstwo rad, opisów jak przebiegało życie małżeńskie, jak rodziły się konflikty, dramaty, ich rodzaje i przyczyny. Jest to skarbnica wiedzy, jednak najwięcej wyciągniemy z własnych doświadczeń i obserwacji.

BIBLIOGRAFIA:

Literatura przedmiotu:

  1. „Granica” – Nałkowska Zofia
  2. „Legenda o świętym Aleksym”
  3. „Opowieść małżonki świętego Aleksego” – Kazimiera Iłłakiewiczówna
  4. „Nad Niemnem” – Eliza Orzeszkowa
  5. „Noce i dnie” – Maria Dąbrowska
  6. „Moralność pani Dulskiej” – Gabriela Zapolska
  7. „Chłopi” – Władysław Reymont
  8. „Wesele” – Stanisław Wyspiański
  9. „Nieznośna lekkość bytu”, „Nieśmiertelność”, „Walc pożegnalny” – Milan Kundera
  10. „Dotknij wiatru, dotknij wody” – Amos Oz
  11. „Z głowy” – Janusz Głowacki

Literatura przedmiotu:

  1. „Wstęp do filozofii” Adam Węgrzecki
  2. Fragmenty Pisma Świętego
  3. „Psychologia miłości” – Bohdan Wojciszke
  4. „O sztuce miłości” – Erich Fromm

Materiały dodatkowe:

  1. Obraz „Małżeństwo Arnolfinich” Jan van Eyck – analiza – niewinność i wierność
  2. Reprodukcje obrazu Marii z Józefem – jako kontrast do konfliktów. Wizerunki Ksantypy oraz średniowiecznych małżeństw.
  3. np. fragmenty filmu „Cztery wesela i pogrzeb” – małżeństwo dziś